Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Robert Makłowicz: Rodzina niebawem się powiększy!

Kulinarny mistrz Robert Makłowicz (55 l.) nawet nie próbuje ukryć euforycznego stanu. Nerwowo czeka na dzień, w którym zostanie dziadkiem.

Tym, którzy znają go jedynie z telewizyjnych programów o gotowaniu, może się wydawać, że jest człowiekiem skupionym wyłącznie na karierze. Nic bardziej mylnego. I choć nie ukrywa, że kocha swoją pracę, a przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie, to jednak na pierwszym miejscu stawia najbliższych - żonę Agnieszkę oraz synów 27-letniego Mikołaja i cztery lata młodszego Ferdynanda.

Reklama

"Na Żywo" dowiedziało się, że jego rodzina już niebawem się powiększy. Jak kulinarny mistrz zareagował na wieść o tym, że zostanie dziadkiem?

- Marzyłem, by zostać dziadkiem - wyznaje wzruszony i zapewnia, że choć mało zajmował się dziećmi, to na wnuki z pewnością znajdzie czas. Nie przeraża go nawet zbliżająca się emerytura.

Mimo iż ma przed sobą jeszcze wiele lat pracy, to coraz częściej rozmyśla, co będzie wtedy robił. Teraz już wie, że nuda i bezczynność mu nie grożą.

Żadnej pracy się nie boi

- To był momencik, mgnienie oka, gdy się w niej zakochałem - mówi Makłowicz o początkach znajomości z żoną. Pobrali się, a niebawem na świat przyszły dzieci. Robert hołdujący tradycyjnemu modelowi rodziny postawił sobie za cel jej utrzymanie. Nie obawiał się żadnej pracy, wcześniej zajmował się układaniem tapet w Belgii, segregowaniem jarzyn w Niemczech, jeździł też wózkiem widłowym w Anglii, dorabiał jako kelner. W końcu zaczął pracować w gazecie jako dziennikarz, skąd później przeszedł do telewizji.

Często wyjeżdżał za granicę razem z żoną, producentką telewizyjną m.in. jego programów kulinarnych. W tym czasie synami zajmował się przyjaciel rodziny, nieżyjący już Piotr Bikont, którego obaj nazywali drugim ojcem.

Robert chciał być bardziej obecny w życiu Mikołaja i Ferdynanda, ale nie potrafił zrezygnować ze swojej pracy, która była też jego wielką pasją. Dlatego po powrocie starał się nadrobić z chłopcami stracony czas, budując z nimi prawdziwą więź. Udało się. Co więcej, obaj synowie poszli w ślady ojca i wraz z nim prowadzą rodzinną firmę spożywczą, zaopatrującą w wino i kanapki sieć popularnego dyskontu i stacji benzynowych.

Dzięki temu okazji do wspólnych spotkań im nie brakuje, a niebawem będzie ich jeszcze więcej, bo Mikołaj i jego narzeczona Wiktoria spodziewają się dziecka.

***

Zobacz więcej materiałów:


Dowiedz się więcej na temat: Robert Makłowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje