Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

​Robert El Gendy: Gwiazdor TVP kilka razy uniknął śmierci. Twierdzi, że Bóg musi mieć wobec niego jakieś plany...

Rankiem 11 września 2001 roku szedł do World Trade Center w Nowym Jorku, gdy terroryści zaatakowali dwa najwyższe budynki na Manhattanie... Trzy lata temu na planie "Pytania na śniadanie" stracił przytomność i upadł tak niefortunnie, że pękła mu czaszka! Wkrótce potem samolot, którym miał lecieć do Austrii, parę minut przed startem stanął w płomieniach! Robert El Gendy kilka razy znalazł się na granicy życia i śmierci, ale zawsze udało mu się oszukać przeznaczenie... - Ktoś nade mną czuwa - twierdzi prezenter i dodaje, że jest przekonany, iż ma swojego anioła stróża.

Robert El Gendy to obecnie jeden z najpopularniejszych prezenterów TVP. Żartuje, że w jego żyłach płynie krew faraonów, ale nie zawsze był to dla niego powód do dumy.

Fakt, że jego ojciec jest Egipcjaninem, w dzieciństwie przysparzał mu wielu problemów, bo dla rówieśników był... inny.

Robert El Gendy - choć przyznaje się do muzułmańskich korzeni - jest katolikiem głęboko wierzącym, że Bóg czuwa nad nim i kieruje jego życiem.

Gwiazdor TVP nie kryje, że parę razy znalazł się w prawdziwych opałach, a wręcz balansował na granicy życia i śmierci. Raz, gdy doznał poważnego urazu głowy i wylądował w szpitalu z pękniętą czaszką, usłyszał nawet głos swojego anioła stróża...

Reklama

Robert El Gendy jest przekonany, że jakaś nadprzyrodzona siła chroni go przed nieszczęściami, na co ma niezbite dowody.  

Przyznał, że czasami zdarza mu się prowokować los, ale zawsze wychodzi obronną ręką z nawet największych tarapatów.

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert El Gendy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje