Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Rinke Rooyens wyznał miłość Kayah! Obecna żona to popiera?!

Rinke Rooyens (50 l.) i Joanna Przetakiewicz (52 l.) są już szczęśliwym małżeństwem. Co ciekawe, nawet to nie rozluźniło zażyłych kontaktów producenta z jego byłą żoną, Kayah (52 l.). Jego ostatnie słowa mogą zaskakiwać!

Kayah (posłuchaj nowej piosenki!) i Rinke byli małżeństwem w latach 1998-2002. Para doczekała się syna Rocha, który przyszedł na świat na początku ich związku małżeńskiego. 

Mimo rozstania byli małżonkowie mają ze sobą świetny kontakt i nawet teraz, gdy ich syn jest już dorosły i nie muszą go wspólnie wychowywać, to nadal zachowują się jak przykładna rodzina. 

Nie dziwi więc fakt, że na ślubie, który właśnie Rinke zawarł z Joanną Przetakiewicz nie zabrakło nie tylko jego syna, ale także i byłej żony! 

Joanna niedawno opublikowała wzruszające nagranie ze ślubu, gdzie synowie prowadzą ją do "ołtarza", gdzie składała przysięgę wraz z Rinke. 

Pod wpisem znalazł się komentarz od Kayah: "Pięknie było!"

Świeżo upieczona żona byłego męża piosenkarki odpisała: "Wspaniale, że byliście". 

Do wymiany zdań włączył się sam Rinke, który był wylewniejszy, niż jego żona: 

"Jesteśmy bardzo szczęśliwi i spełnieni, że byłaś z nami. Piękna kobieta i przyjaciółka, a przede wszystkim wspaniała matka. Zawsze będę cię kochał" - napisał cały w emocjach. 

Tego już Joasia nie skomentowała, ale takie wyznanie w stosunku do byłej żony i to pod ślubnym nagraniem wydaje się nieco dziwne. Co myślicie o takich kontaktach Rinke z jego byłą żoną?

Reklama

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »