Reklama

Reklama

Reklama

Rafał Pacześ dorobił się milionowej fortuny, ale teraz słono zapłaci za konflikt z prezydent Łodzi. W mieście wielka afera!

Każdy program Rafała Paczesia ma w serwisie YouTube kilkanaście milionów odsłon. Tylko w ubiegłym roku filmy, które wrzucił do sieci, odtworzono aż siedemdziesiąt siedem milionów razy, co dało mu pierwsze miejsce na liście najpopularniejszych polskich stand-uperów. 32-letni gwiazdor nie kryje, że dorobił się ogromnych pieniędzy. Nie tylko na rozśmieszaniu ludzi. Na czym jeszcze zbija kokosy?

To, że zarabia fortunę jako stand-uper, Rafał Pacześ przyznał niedawno, goszcząc w programie Kuby Wojewódzkiego.

"Łatwo policzyć. Ja mam w każdym mieście około dziesięciu tysięcy widzów. Bilety są po sześć, osiem dych. I to wszystko dla mnie" - powiedział.

Rafał Pacześ lubi luksus

Rozśmieszanie ludzi to niejedyne zajęcie najpopularniejszego obecnie polskiego komika. Oprócz tego, że regularnie występuje na żywo przed wielotysięczną widownią (niedawno wypełnił po brzegi łódzką Atlas Arenę oraz - jako jedyny polski komik - katowicki Spodek) i publikuje swe programy w sieci, prowadzi też własną agencję "King of Entertainment" zrzeszającą stand-uperów.

Reklama

Jest także właścicielem świetnie prosperującej restauracji przy ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, projektuje i sprzedaje koszulki, pisze powieści i jest gospodarzem autorskiego "Pacześ Show" emitowanego na antenie Comedy Central oraz internetowego programu "Czarna Wołga", w którym testuje luksusowe samochody.

Dwa lata temu Karol Wasilewski napisał w magazynie "Wprost", że Rafał... lubi luksus.

"Pacześ jeździ nowym BMW, ubiera się wyłącznie u drogich projektantów, nosi markowe zegarki"  -  czytamy w artykule "Śmiech to pieniądz".

Dorobił się fortuny na sprzedawaniu... żartów

Rafał Pacześ wcale nie miał zamiaru zostać komikiem. Marzył o byciu aktorem, ale - jak mówi - niewesoła sytuacja życiowa zmusiła go do podjęcia pracy, zanim jeszcze stał się pełnoletni.

"Najpierw chodziłem do szkoły i w weekendy pracowałem, potem w tygodniu pracowałem, a w weekendy zaocznie studiowałem. I nie myślałem wówczas, że kiedyś zostanę zawodowym komikiem. Po prostu dla mnie naturalne było to, że gdzie się pojawiałem, robiło się wesoło" - opowiadał w wywiadzie dla magazynu "Life In".

Jeszcze w czasie studiów na Politechnice Łódzkiej (w 2015 roku uzyskał licencjat z organizacji i zarządzania) Rafał pracował jako przedstawiciel handlowy. Sprzedawał materiały biurowe... W końcu uznał, że powinien sprzedawać swoje żarty. I bardzo szybko dorobił się na nich fortuny!

"Po ojcu mam poczucie humoru, zawsze byłem tym najzabawniejszym - na podwórku, w klasie, na studiach. I w końcu poznałem osobę, która zmotywowała mnie, bym wyszedł na scenę" - wspominał w rozmowie z "Life In".

Dziś na jego występy przychodzą tłumy, a wśród wiernych fanów jeszcze do niedawna była... prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. Pani prezydent i stand-uper wystąpili nawet razem na jednej scenie podczas "Wielkiego Roastu Łodzi", który - jak grzmiał "Dziennik Łódzki" - kosztował podatników (organizatorem był Urząd Miasta) ponad pół miliona złotych!

Pacześ apeluje do ludzi, by... przestali być biedni

Rok temu Rafał Pacześ zatrudniony został przez włodarzy Łodzi do promocji tzw. Karty Łodzianina. Komik użył w oficjalnym spocie znanego ze swych skeczy hasła "J***ć biedę!", a później stwierdził, że komu się to hasło nie podoba, ten jest "drętwym pajacem". W gronie osób otwarcie krytykujących spot była... prezydent Hanna Zdanowska.

Niedługo po premierze kontrowersyjnego klipu promującego serię zniżek dla łodzian Pacześ wypuścił na rynek serię autorskich... t-shirtów z nadrukiem zawierającym kontrowersyjne hasło. Pierwsza partia koszulek rozeszła się w ciągu godziny!

Pacześ podpadł prezydent Łodzi. Tak się zemściła?

Pod koniec kwietnia tego roku Rafal Pacześ zgłosił chęć zakupu lokalu w kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej, gdzie od blisko trzech lat mieści się jego restauracja. 

Choć Rada Miejska gotowa była dać mu bonifikatę w wysokości nawet pięćdziesięciu procent wartości nieruchomości, prezydent Hanna Zdanowska nieoczekiwanie zawnioskowała, by upust nie był większy niż... jeden procent. 

Lokal (724 metry kwadratowe) wyceniony na 1 milion 626 tysięcy 560 złotych Pacześ kupi więc taniej jedynie o 16 tysięcy złotych, co jest kwotą niższą od czynszu, jaki co miesiąc płaci miastu za wynajem lokalu. Cała Łódź plotkuje, że jednoprocentowa bonifikata to "zemsta" pani prezydent na Rafale za nazwanie jej  rok temu "drętwym pajacem".

Pacześ nie narzeka na brak pracy

Rafał Pacześ jest obecnie bez wątpienia jednym z najpopularniejszych - jeśli nie najpopularniejszym - polskim stand-uperem.

"Nie ma jakiejś uniwersalnej recepty na rozśmieszanie ludzi, dlatego nie każdy jest komikiem. Trzeba mieć w sobie to coś i trochę determinacji, być gotowym na wyrzeczenia i ciężko pracować" - powiedział niedawno dziennikarce magazynu "Life In".

Rafał nie kryje, że chciałby, aby moda na stand-up trwała jak najdłużej, ale liczy się z tym, że kiedyś przeminie, a on będzie musiał powiedzieć: "stop, wystarczy". Na szczęście bycie komikiem nie jest jedynym jego zajęciem.

"Realizuję wiele projektów naraz. Ludzie myślą, że jestem czterdzieści minut na scenie i koniec, a ja przecież normalnie prowadzę firmę... Na brak pracy nie narzekam" - twierdzi.

Wiedzieliście, że na rozśmieszaniu ludzi można się dorobić milionów?

Zobacz też:

"Ślub od pierwszego wejrzenia": Piotr w ogniu krytyki. "Przemocowe i toksyczne zachowanie"

"Miłość od pierwszego wejrzenia": Patrycja ma dość Adama. "Non stop się na mnie gapi!"

Proces Depp vs. Heard. Fani aktora znaleźli mu nową partnerkę

AIM
Dowiedz się więcej na temat: Rafał Pacześ | Hanna Zdanowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy