Reklama

Reklama

Reklama

Rafał Maserak zachwycony karą. Za zwyzywanie policjantów musi...

Rafał Maserak (31 l.) odbywa karę 120 godzin prac społecznych nałożoną na niego przez sąd za znieważenie policjantów na służbie. Co konkretnie robi?

Tancerz, znany z programu "Taniec z gwiazdami", za karę prowadzi zajęcia taneczne dla dzieci w jednej z warszawskich szkół.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wymiar sprawiedliwości potraktował celebrytę ulgowo.

Po usłyszeniu wyroku Maserak nie był zadowolony z rodzaju kary. Złożył wniosek do sądu, prosząc o zmianę prac społecznych na grzywnę. Argumentował, że nie ma czasu pracować, ponieważ musi przygotować się do nowej edycji "Tańca z gwiazdami". Ale sąd jego prośby nie uwzględnił.

"Rodzaj prac społecznych określa kurator. W tym wypadku polegają one na prowadzeniu zajęć tanecznych dla dzieci" - dowiedziało się "Twoje Imperium" od Ewy Leszczyńskiej-Furtak, rzeczniczki do spraw karnych w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Reklama

Tancerz jest karą urzeczony!

"Już zacząłem pracę z dziećmi w wieku 7-15 lat. Jestem zachwycony, bo szybko się uczą. Widać, że cieszy je, że treningi prowadzi ktoś znany z telewizji, więc zadowolenie jest obopólne" - mówi tygodnikowi.

Dodaje, że nie widzi przeszkód, żeby nawet po zakończeniu kary prac społecznych w dalszym ciągu uczyć chętne osoby.

Zatrzymali nas za nic, nic nie robiłem!

Do incydentu doszło 23 czerwca 2013 roku w Toruniu przy ul. Zbożowej na osiedlu Wrzosy. Maserak został zatrzymany po tym, jak zwyzywał policjantów, którzy przyjechali w ramach interwencji - sąsiedzi domu, w którym odbywała się impreza, mieli już dość hałasów i zadzwonili na komisariat.

Drzwi mundurowym jednak nikt nie otworzył. Po pewnym czasie, gdy udali się oni do radiowozu, by sporządzić notatkę służbową, pojawił się zmierzający z kolegą do taksówki tancerz.

Według relacji policji, był pijany, stawiał opór i wyzywał ich wulgarnym odpowiednikiem nazwy męskiego członka. Zapowiedział również, że policjanci... zostaną zwolnieni.

"Wykrzykiwał do funkcjonariuszy, że nie wiedzą, z kim mają do czynienia, że jest znany z telewizji" - relacjonowali świadkowie.

Tancerz nie przyznawał się do winy, twierdząc, że policjant psiknął mu w oczy gazem za nic.

"Uważam, że zatrzymali nas za nic, tak naprawdę nic nie robiłem! Wychodziłem tylko z bloku i chciałem wsiąść do taksówki" - powiedział tuż po zatrzymaniu "Super Expressowi".

Agencja TVN/x-news

Twoje Imperium
Dowiedz się więcej na temat: Rafał Maserak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy