Franciszek Przybylski urodził się w 1993 roku i w wieku zaledwie 7 lat zaczął grać Łukasza w serialu "M jak miłość". Młody aktor przez długi czas wcielał się w postać syna Marty, jednak w pewnym momencie postanowił zrezygnować z pracy na planie.
Jak sam po czasie wspomniał, zrezygnował z występowania w telenoweli, gdyż w młodości nie radził sobie z popularnością, a także zazdrością rówieśników.
"Za dużo mnie to emocjonalnie kosztowało. Coraz mocniej odczuwałem wstyd. Nie radziłem sobie z zazdrością innych dzieci, że ja to robię, a oni nie. Czułem, że powinienem przepraszać wszystkich za to, że mogę przebywać na planie serialu i "otrzymywać" ten rodzaj uwagi. Jeszcze do niedawna mi to towarzyszyło" - opowiedział w najnowszym wywiadzie dla Plejady.
Teraz 33-latek wraca do TVP i zaskoczy widzów!
Przez lata grał Łukasza w "M jak miłość". Teraz wraca do TVP
Franciszek Przybylski 20 lat od odejścia z "M jak miłość" wraca do TVP, ale w zupełnie nowej roli. Artysta wyreżyserował spektakl Teatru Telewizji "Moralność pani Dulskiej", a premiera jego sztuki będzie miała już niebawem, bowiem 18 maja.
"W ciągu ostatnich lat utwierdziłem się w przekonaniu, że chcę zajmować się reżyserią. Podejmowałem powolne kroki w tym kierunku, bo nie byłem przekonany, czy powinienem iść tą drogą. Od dziecka totalnie kręciła mnie kamera i wszystko, co z nią związane" - opowiedział o swoim reżyserskim debiucie w rozmowie z Plejadą.
Wcześniej Przybylski także był obecne w świecie filmu i pracował jako operator kamery m.in. w produkcjach takich jak: "Wielka woda" i "Heweliusz". Franciszek jednak chciał sprawdzić się w kolejnym wyzwaniu zawodowym, w szczególności, że jego mama, Agnieszka Glińska, jest reżyserką i od dzieciństwa przyglądał się jej pracy. Mało tego, to właśnie z nią współpracował podczas pracy nad spektaklem "Moralność pani Dulskiej".
"Przez wiele lat wychowywała mnie sama, dlatego siłą rzeczy, w domu dużo rozmawialiśmy o jej pracy. Pytała mnie o zdanie, pozwalała mi dzielić się pomysłami i przemyśleniami o różnych rozwiązaniach. Z czasem zacząłem robić projekcje wideo do jej spektakli, później zdjęcia do przeniesień jej spektakli on-line" - dodał w tej samej rozmowie.
Przybylski nie kryje, że nie wyobraża sobie, by w życiu zajmować się pracą, która nie jest związana ze światem artystów.
"Nie. Od zawsze wiedziałem, że chcę iść w tę stronę i innej opcji nie brałem pod uwagę. Kamera fascynowała mnie od najmłodszych lat" - podkreślił.
Przeczytajcie również:
Zwrot akcji u Chodakowskich w "M jak miłość". Widzowie liczą na romans z nową szefową
Odejście Franki to za mało. Teraz w "M jak miłość" kryzys u Chodakowskich. Nowa szefowa namiesza








