Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Przemysław Kossakowski potwierdził wstrząsające wieści! Dantejskie sceny na lotnisku!

Przemysław Kossakowski udzielił wywiadu jednemu z portali, w którym wyjawił, z jakimi problemami przyszło mu się zmierzyć w ostatnich miesiącach. Opisał mrożącą krew w żyłach historię, która wydarzyła się w Turcji. Niespodziewanie otworzył się także na temat seksualności...

Przemysław Kossakowski od kilku miesięcy wzbudza ogromne zainteresowanie prasy plotkarskiej. Ma to oczywiście związek z jego życiem osobistym.

Gwiazdor postanowił bowiem odejść od Martyny Wojciechowskiej i to zaledwie trzy miesiące po ślubie. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, wylała się na niego lawina hejtu, bo to jego głównie obarczono za rozpad małżeństwa.

Kossakowski postanowił uciec od problemów i rzucił się w wir pracy, wyprowadził się także z Warszawy i osiadł w odciętej od cywilizacji wiosce. 

Jego rozstanie zbiegło się w czasie z wyjazdem na plan zdjęciowy do trzeciej edycji "Down The Road". Okazuje się, że i tam czekały na niego spore problemy. Czegoś takiego on i cała ekipa nie przewidzieli. Dramat zaczął się już na lotnisku w Stambule...

"Zderzyliśmy się ze zjawiskiem, które jest powszechne na całym świecie - mówię o kaście urzędniczej. Nie mam już w związku z tym żadnych złudzeń. To nie pierwszy raz, kiedy zderzam się ze ścianą formalności. Zdarzało się to wcześniej, przy innych realizacjach, w jakimś sensie do tego przywykliśmy. W Turcji okazało się, że nie mamy dokumentów, które - jak nas wcześniej zapewniano - nie będą potrzebne. Jednak po wylądowaniu okazało się, że wszystko się zmieniło i dokumenty, które nie były potrzebne, są już niezbędne. Zatrzymano nam nie tylko cały sprzęt, ale także samochód. Musieliśmy czekać na decyzję. W pierwszej chwili chciało nam się śmiać. Zgodnie uznaliśmy, że to absurdalne. Ale kiedy zrozumieliśmy, że oni nie żartują" - wspomina w rozmowie z Plejadą Kossakowski.

Reklama

Przemysław Kossakowski szczerze o seksie osób niepełnosprawnych

Ostatecznie udało im się wypożyczyć potrzebny sprzęt na miejscu i mogli kontynuować nagrywanie nowego sezonu "Down The Road". A okazuje się, że podczas kręcenia nowej edycji nie brakowało zaskoczeń. Kossakowski niespodziewanie otworzył się na tematy związane z seksem osób niepełnosprawnych...

"Myślę tu między innymi o seksualności. To wciąż temat, który wywołuje odruch ucieczki u wielu osób. Ale to mnie w ogóle nie dziwi, skoro my, jako naród, nie jesteśmy w stanie przeprowadzić rzetelnej debaty na temat edukacji seksualnej, to jak mamy poradzić sobie z rozmową na temat potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Kilka razy poruszałem ten temat i widziałem, jakie są reakcje. Oczywiście zdarzały się takie, które pokazywały, że jesteśmy ludźmi pełnymi empatii i współczucia, ale były też takie, które pokazywały kompletnie niezrozumienie i odbieranie ludziom z niepełnosprawnościami możliwości spełnienia również na tych polach, które dla większości są zupełnie naturalne, ale wiążą się z przeżywaniem wstydu" - dodaje.

Kossakowski twierdzi, że wiele się nauczył od bohaterów także jeśli chodzi o tę intymną sferę życia. 

"W trzecim sezonie jest więcej przestrzeni poświęconej seksualności, ponieważ mamy dużo starszych uczestników i parę z 10-letnim stażem. Temat pragnień, seksu i spełnienia w tej sferze był obecny i mam nadzieję, że ta zmiana społeczna będzie postępowała" - podkreślił Przemek.


***

Więcej o newsów gwiazdach, ekskluzywne materiały wideo, wywiady i kulisy najgorętszych imprez znajdziecie na naszym Instagramie

Okrzyknieto ją najgorętszą kasjerką. Przyciąga klientów

Ogromny skandal w "Rolnik szuka żony"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »