Żak zasilił pełną gwiazd obsadę "Lalki". Oto w kogo się wcielił
Angaż Cezarego Żaka do nowej "Lalki", otwiera się w nowym oknie ogłoszono we wrześniu ubiegłego roku. Już wtedy wyjawiono, że aktor wcieli się w Barona Dalskiego, "arystokratę, dla którego świat salonów i dawnych obyczajów jest jedyną znaną rzeczywistością".
Tym samym gwiazdor dołączył do i tak pełnej już znanych nazwisk obsady. W końcu znaleźli się w niej m.in. Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Marek Kondrat, Agata Kulesza, Maciej Stuhr, Maja Ostaszewska czy Mateusz Damięcki.
W ostatni poniedziałek września w Warszawie odbył się uroczysty pokaz filmu, otwiera się w nowym oknie dla twórców i wybranych przyjaciół produkcji, a dwa dni później tytuł trafił oficjalnie do kin.
Kilkanaście godzin przed premierą Żak zdradził kulisy. Tego ludzie nie wiedzieli.
Żak zagrał w filmowej "Lalce" i wtrącił trzy grosze o serialu Netfliksa. Nie do wiary, po której stronie stanął
W jednym z wywiadów 65-latek sam nawiązał do dyskusji, jaka w ostatnim czasie wytworzyła się wokół powieści z końca XIX wieku. Wszystko to za sprawą dwóch niezależnych ekip, które wzięły ją niemal jednocześnie na warsztat.
W odróżnieniu od wizji Macieja Kawalskiego, przeznaczonej na duży ekran, serial Pawła Maślony tylko luźno inspiruje się oryginałem. Od dawna było wiadomo, że produkcja ta będzie bardziej współczesna, a przez to i kontrowersyjna w wymowie.
Wielu nie spodobało się takie podejście do cenionej literatury. Ale Cezary Żak nie zalicza się do tego grona.
"Przecież cała Polska żyje 'Lalką' Netfliksową i strasznie dużo się narodziło recenzentów. Ja zawsze powtarzałem, że się cieszę, że powstały dwie 'Lalki'. Wiedziałem, że ta Netfliksowa będzie inna. Nie używano jeszcze wtedy słowa reinterpretacja, tylko mówili: 'Tamta będzie, wiesz, dziwna, tamta będzie inna'. I super. Obejrzałem prawie całą i bardzo mi się podoba. Grane jest fenomenalnie, natomiast bardzo się różni od naszej. To tylko tyle mogę powiedzieć" - skomentował w podcaście "Imponderabilia".
W projekcie stworzonym pod rynek VOD też zagrała śmietanka aktorska, tj. Tomasz Schuchardt, Sandra Drzymalska, Jacek Braciak czy Magdalena Cielecka.

Potwierdziły się doniesienia ws. Żaka. Koniec domysłów, to było tylko kwestią czasu
Żak nieoczekiwanie wyjawił, że w przypadku przedsięwzięcia Kawalskiego może się nie skończyć tylko na filmie.
"Wiem od producenta, że chyba jest taki wstępny plan, żeby za trzy lata wypuścić serial. [Nakręciliśmy] wystarczająco, jest ponad pięć godzin materiału" - zdradził w tej samej rozmowie.
Co ciekawe, w związku z nadmiarem nagranych scen twórcy nie tylko zdecydowali się na całkowite wycięcie niektórych z nich, co ich skrócenie.
"Ucieszyłem się, że nie wycięto żadnej mojej sceny, ale one są podcięte do takiego minimalnego stanu" - dodał.
Niespodziewanie wyszło na jaw ws. Cezarego Żaka. Tego ludzie o nim nie wiedzieli
Początkowo Żak wcale nie był jednak przekonany do owego projektu. Na ostatecznej decyzji zaważyły cztery elementy: sam materiał źródłowy, reżyser, którego wcześniejsze produkcje znał i cenił, znakomita obsada, ale przede wszystkim - scenariusz.
"To nie było tak, że ja się zgodziłem w pierwszej sekundzie. Poprosiłem o scenariusz. Ten Baron Dalski mój... Nie będę tu ściemiał, że ja go tak dobrze znałem i pamiętałem sprzed 40 lat, jak czytałem 'Lalkę', przygotowując się do matury, czy potem na studiach (...). Nie pamiętałem też Barona Dalskiego z poprzednich realizacji" - opowiadał.
Doświadczony aktor szczerze wyznał, że wcielenie się akurat w tego bohatera wcale nie było dla niego wymagającym zadaniem.
"Co by o nim nie mówić, starszy facet, który się zakochuje w młodej (...) [dziewczynie] i to tak się zakochuje do końca, sztubacko, po młodzieńczemu, taki [jest] zaślepiony tą miłością, z takim tragicznym finałem, to jednak jest postać tragiczna. A ja lubię grać postaci tragiczne, a nie komediowe, bo są łatwiejsze do grania. (...) To była dość prosta rola dla mnie do zagrania, więc tu nie będę (...) wymyślał: 'O, to było trudne'" - powiedział szczerze.
Zobacz też:








