Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Polskie gwiazdy. Czy są sojusznikami społeczności LGBT?

Od lat w Polsce obserwuje się nieustannie rosnącą skalę homofobii. Ostatnie 2 lata w szczególności nie były dla polskiej społeczności łatwe. Zobaczcie zatem zestawienie "sojuszników" LGBTQ, którzy potrafią tylko... mówić, albo nawet i nie.

17 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. W związku, że w Polsce nadla mamy problem z homofobią, szczególnie ważni są sojusznicy środowiska LGBTQ+, które możemy także znaleźć w naszym rodzimym show-biznesie. Niestety nie brakuje też takich, którzy na sojuszników i sojuszniczki tylko pozują. Kto z polskich gwiazd oblał ten test?

Tomasz Kammel: Gdybym był gejem...

Tomasz Kammel od niemal początku kariery zmagał się z plotkami kwestionującymi jego heteroseksualność i regularnie im zaprzeczał. W 2008 opublikował nawet na jednym z portali felieton, który zaczął słowami "Trzeba dyskryminować gejów". Zarzucał wtedy osobom homoseksualnym wykorzystywanie parady równości do robienie pieniędzy. 
Jednak gdy do mediów trafiła przykra informacja o ataku terrorystycznego na klub gejowski Pulse w Orlando w USA, podczas którego zginęło 50 osób, Kammel zabrał wtedy głos. 

Reklama

Od dawna czytam o sobie, że jestem gejem. Nie jestem, ale gdybym był, byłbym z tego absolutnie dumny. Dzisiaj jednak, po tym, co wydarzyło się w Orlando, mam ochotę mówić: jestem gejem, homoseksualistą, pedałem. Nikt na świecie nie ma prawa karać ludzi za to, że kochają. Także w Polsce - mówił w specjalnie nagranym filmiku w social mediach.

Ostatnio jednak ponownie podpadł internautom. Opublikował na swoim Instagramie zdjęcie, na którym widać dwa bilbordy. Jeden z hasłem "Kochajcie się mamo i tato", fundowany przez fundamentalistyczną organizację stającą "w obronie tradycyjnej rodziny", a obok "Kochajcie mnie mamo i tato" z wizerunkiem dziecka z tęczowym akcentem na ramieniu przygotowany przez organizacje pozarządowe działające na rzecz osób LGBT+ i sfinansowane z publicznej zbiórki.

Bardzo przyjemnie widzieć billboardy dwóch tak różnych organizacji, którym chodzi o to samo - o dobro dziecka - podpisał wtedy zdjęcie, które już zostało usunięte z jego instagramowego profilu. 

Internauci nie przyjęli tego postu dobrze i uznali Kammela za symetrystę. Nie można też zapomnieć, że od lat Kammel próbuje tkwić w szpagacie, czyli pracować w prawicowej TVP, jednocześnie rzucając okrągłe hasła o tolerancji i otwartości w social mediach, ale tak, żeby nie zdenerwować za mocno pracodawcy.

Edyta Górniak. Więcej niż faux pas

Edyta Górniak od dawna królowała w rankingach "gejowskich diw" i wydawało się, że jej relacja z homoseksualnymi fanami pozostanie niezachwiana. Niestety, zauważono bowiem związki celebrytki z telewizją publiczną i Jackiem Kurskim, którego przynależność partyjna ma niewiele wspólnego z "tolerancją i szacunkiem do osób LGBT". 

Jednak na kolejnego moralnego fikołka Edyty nie trzeba było długo czekać. Wiosną 2020 roku wokalistka postanowiła udzielić wywiadu prawicowej "telewizji" wRealu24 i sama poprosiła o rozmowę Marcina Rolę, dziennikarza pozującego na homofoba i seksistę.

Cezary Pazura akceptuje, ale do czasu...


Cezary Pazura w "Byłbym zapomniał"  napisał o wizycie w klubie gejowskim, gdzie podrywali go mężczyźni i jednym tchem zapewnia o swojej akceptacji i tolerancji, jednocześnie funduje telewidzom obrazki z zagranicznych imprez fetyszystów przedstawiane jako polskie parady równości.

Akceptuję, a nie tylko toleruję... Akceptuję do czasu, kiedy widzę kolejną maszkarę-paradę. Od załatwiania spraw są urzędy, stowarzyszenia, drogi służbowe, który musi przejść każdy obywatel. Wiem, że homoseksualiści mają problemy, ale kto im pomoże, jeśli poprzebierani w stringi i kapelusze-penisy będą wrzeszczeć na ulicach? Nikt! Ta metoda nie sprawi, że pokocha ich więcej ludzi - mówił aktor, powielając tym samym krzywdzące stereotypy. 

Anna i Robert Lewandowscy: Bądźmy dla siebie dobrzy

Dla mniejszości potrzebującej wsparcia równie bolesne jest wymowne milczenie jednej z najsłąwniejszych polskcih rodzin - Lewandowskich. Kompletna cisza w przypadku spraw dotyczących praw człowieka stała się znakiem rozpoznawczym Anny i Roberta Lewandowskich.

Popularna trenerka unika zabierania głosu, ale pod presją obserwatorów pozwala sobie czasami "nawiązać" do aktualnych wydarzeń, jak choćby nagonka na osoby LGBT+ czy Strajk Kobiet.

 Konsekwentnie jednak powstrzymuje się od bezpośrednich komentarzy, próbując wrzucić wszystko do worka pt. "bądźmy dla siebie dobrzy, pozytywna energia, zupa z kasztanów". Jak na kogoś, kto może oddziaływać na miliony... Powiedzieć, że niewiele, to mało.

Postawa Roberta Lewandowskiego dziwić również nie powinna, bo w świecie sportu homofobia jest na porządku dziennym. Ale gdy wziąć pod uwagę fakt, iż klub piłkarza Bayern Monachium od lat regularnie bierze udział w lokalnych kampaniach potępiających homofobię, to brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Roberta na faktyczną brutalność w jego rodzimym kraju jest co najmniej zastanawiający. A przecież przykład jego kolegi z boiska Grzegorza Krychowiaka pokazuje, że deklaracja tolerancji i otwarcia na osoby LGBT+ nie kończy ani kariery sportowej, ani tym bardziej reklamowej.

Bycie dobrym sojusznikiem to nieustanny proces, którego zwieńczeniem nie mogą być puste hasła. W czasach, gdy prawa i bezpieczeństwo społeczności LGBT+, są ograniczane, należy jej słuchać i działać. To nie moment na to, żeby udzielać rad i "wiedzieć lepiej". Przed polskimi celebrytami jeszcze długa droga do zrozumienia tego, że ich popularność to nie tylko przywileje i rozpakowywanie kosztownych prezentów na Instagramie, ale również obowiązki. 












pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje