Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Kaminski udał się do Krakowa. Niedługo tam zabawił
Ralph Kaminski aktywnie udziela się w mediach społecznościowych. Najczęściej informuje w nich o nowych projektach, ale zdarza mu się też relacjonować sytuacje, które spotykają go na co dzień.
Kilka dni temu piosenkarz poinformował, że wybrał się do Krakowa na miniurlop.
"To mój drugi wolny dzień od siedmiu tygodni!" - napisał pod krótkim nagraniem z tarasu, z którego spoglądał na panoramę miasta.
Oglądaj koncert "Wrocław przyszłości" w Polsat Box Go
Wypoczynek był jednak rzeczywiście błyskawiczny, bo już 30 czerwca artysta wystąpi podczas koncertu "Wrocław Przyszłości", który będzie transmitowany w Polsacie od godz. 19:55. Dzień wcześniej gwiazdor udał się więc znowu w podróż.
Niestety tego dnia szczęście mu ewidentnie nie sprzyjało...
Podenerwowany Kaminski nie mógł ukryć emocji. Oto co przydarzyło mu się na ulicy. "Co mam zrobić?"
Ostatni poniedziałek czerwca okazał się dla Ralpha wyjątkowo feralny. Od początku napotykał na swojej drodze schody.
Najpierw nikt na dworcu w Krakowie nie chciał mu rozmienić pieniędzy na drobne, a te były mu potrzebne do opłacenia przechowalni bagażu.
"W okienku starsi pan i pani niemiło mówią, że nie wolno im wymieniać. 'Co mam zrobić?', pytam. Nie dostaję odpowiedzi. Odpowiedź jest milczeniem" - napisał na Facebooku, dodając od razu, że w końcu pomogła mu dziewczyna z pobliskiej kawiarni.
Kolejne przeciwności losu pojawiły się, kiedy chciał znaleźć taksówkę. Problem znowu był związany z formą płatności.
"Próbuję złapać taksówkę z postoju do Rynku by szybko załatwić sprawę w okolicy 'Piwnicy Pod Baranami' - postój przy Galerii - pytam: 'Czy można kartą?'. Wszędzie tylko gotówka. Mówię: 'Panowie, jest XXI wiek'" - relacjonował Kaminski.
W pewnej chwili zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie...
Po tym, co zaszło, Kaminski nawet nie krył rozgoryczenia. Miał tego dość
Ponoć jednemu z kierowców nie spodobała się buta wokalisty. Dał mu wyraźnie do zrozumienia, że dla jego własnego dobra lepiej by było, żeby już zamilkł.
"Ja w szoku" - wyznał oniemiały Kaminski, który w poście skrytykował taksówkarzy za nieuczciwe praktyki.
Ostatecznie piosenkarzowi udało się dotrzeć na czas na dworzec, ale i tam czekała go niemiła niespodzianka.
"Pociąg przepełniony, klimatyzacja tylko 'naturalna' - otworzone okna, co i tak mało co daje… Leje się ze mnie, nie tylko ze mnie, obyśmy cało dojechali. Chyba od tego gorąca wszyscy powariowaliśmy… A niektórzy, co tak głośnio krzyczą i uśmiechają się, jak to się zwykło mówić, 'po polsku', nadal mentalnie w (...) [poprzednim ustroju - przyp. aut.]" - komentował wyraźnie rozgoryczony.
Ostatnie zdanie jego wpisu trudno więc potraktować inaczej niż ironicznie.
"Cudownego dnia pięknego lata 2026" - napisał, dodając na koniec emotikonę słońca.
Zobacz też:
Na jaw wyszła prawda o zakulisowym zachowaniu Ralpha Kaminskiego i Kukulskiej. Co za kadry
Znany wokalista powiedział prawdę o Korczu. Kompozytor nie szczędził mu gorzkich uwag na próbie
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








