Edward Linde-Lubaszenko odszedł w wieku 86 lat
Wiadomość o odejściu Edwarda Linde-Lubaszenki poruszyła środowisko filmowe w całym kraju i odbiła się w mediach szerokim echem. Zasmucające wieści przekazała Polska Agencja Prasowa.
Aktor zasłynął niezliczoną ilością ról filmowych i teatralnych. Do najsłynniejszych produkcji z jego udziałem należą takie niezapomniane tytuły jak "Psy", "Poranek Kojota czy Sztos".
W późniejszych latach kariery można było oglądać go także w popularnych serialach, w tym w "M jak miłość" oraz "Barwach szczęścia".
Edward Linde-Lubaszenko miał okazję spełniać się także w roli pedagoga - przez wiele lat wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej.
Paweł Deląg wspomina zajęcia z Edwardem Linde-Lubaszenką
Swoimi wspomnieniami na temat aktora podzieliło się już wielu przedstawicieli świata mediów, filmu i teatru.
Głos postanowił zabrać także Paweł Deląg, który przed laty był jednym z uczniów Lubaszenki.
Gwiazdor dużego i małego ekranu zapamiętał swojego nauczyciela jako człowieka niezależnego.
"Pan Edward był wolnym duchem. Wolnym na życie i na profesję. Nie dał się zdefiniować i myślę, że to najlepiej go opisuje" - zdradził w rozmowie z "Faktem".
Z tego właśnie powodu zajęcia prowadzone przez doświadczonego aktora były wyjątkowe.
"Czy był surowym wykładowcą? To wszystko zawiera się w tym, co powiedziałem wcześniej. Zawsze było to z lekkim przymrużeniem oka. Zajęcia polegały na dobrym spędzaniu czasu ze studentami, ale w tym była mądrość" - przyznał 55-latek.
Paweł Deląg nie miał okazji zagrać z Edwardem Linde-Lubaszenką
Chociaż 86-latek mógł pochwalić się niezwykłym dorobkiem artystycznym i był jednym, z najbardziej cenionych aktorów w Polsce, nie obnosił się ze swoim talentem i sprawiał wrażenie, że sprawy zawodowe wcale nie są dla niego aż tak istotne, jak to się mogło wydawać.
"Nigdy nie czułem, że podchodzi do zawodu z nadętą powagą. Może to był jakiś mechanizm obronny, może barwa ochronna. Nie wiem. Ale to było bardzo ludzkie" - tłumaczył Paweł Deląg dziennikarzom tabloidu.
Mistrzowi i uczniowi nigdy nie udało się razem współpracować na planie, ale młodszy z aktorów przyznaje, że pomimo tego do dziś bardzo dobrze pamięta, jak ważną postacią w jego karierze był Edward Linde-Lubaszenko.
"Nie udało nam się nigdy razem zagrać. Był moim profesorem w szkole i to już wystarczyło, żeby zapamiętać go na całe życie" - podsumował rozmówca "Faktu"
Zobacz też:
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Aktor miał 86 lat
Gwiazdy pożegnały Edwarda Lindę-Lubaszenkę. Mają z nim wspaniałe wspomnienia
Linde-Lubaszenko nie miał łatwej relacji z synem. Nie rozmawiali latami








