Bartosz Obuchowicz debiutował u samego Krzysztofa Zanussiego
Bartosz Obuchowicz niedawno świętował 44. urodziny. Aktor bardzo wcześnie zaczął karierę. Dokładnie 29 kwietnia 1996 miał premierę pierwszy tytuł z jego udziałem. Zagrał Huberta w słynnym filmie "Cwał", który został obsypany wyróżnieniami branżowymi.
Nagrodę otrzymał też sam Obuchowicz, i to nie byle gdzie, bo 21. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Od tamtej pory minęło niemal równo 30 lat, ale reżyser produkcji, Krzysztof Zanussi, nie ma zbyt wiele dobrego do powiedzenia o karierze aktora.
Krzysztof Zanussi gorzko podsumował karierę Bartosza Obuchowicza
Po filmie Zanussiego wiele osób - włącznie z reżyserem - podejrzewało, że na młodego aktora czeka wielka kariera. Początkowo rzeczywiście grał w znanych produkcjach - jak "Tajemnica Sagali" czy "Gry uliczne". Największą sławę przyniosła mu jednak rola Tomasza Burskiego w "Na dobre i na złe".
W minionych latach aktor nieregularnie pojawia się na ekranie. Występuje w serialach, jak "Zawsze warto", "Kowalscy kontra Kowalscy", a ostatnio "Uroczysko" i "Korona królów. Jagiellonowie". Zanussi w rozmowie z Plejadą wrócił wspomnieniami do czasów, kiedy pracował razem z Bartoszem. Reżyser przyznał, że aktor miał ogromny potencjał.
"Mówię to z pewną ironią, że grał postać będącą jakby projekcją mojej młodości. Wybierając go do tej roli, musiałem jednak wziąć poprawkę na jedną rzecz: on musiał być bardzo sympatyczny. A ja - ani w jego wieku, ani później - nigdy nie potrafiłem wzbudzać w ludziach takiej sympatii. [...] Gdybym ja w jego wieku miał taką łatwość [zdobywania] świata, to pewnie zaszedłbym dużo dalej" - ocenił Zanussi.
Zanussi gorzko o Bartoszu Obuchowiczu: "Porzucił sztukę"
Krzysztof Zanussi nie ma wątpliwości, że kariera Bartosza Obuchowicza mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Reżyser bez ogródek wytknął, co poszło nie tak.
"Prawdopodobnie porzucił w pewnym momencie sztukę, bo na ogół artyści, którym łatwo idzie, gdzieś tam po drodze, spowalniają. Szkoda, bo sygnalizował wielki talent, ale może zrealizował się za wcześnie" - podsumował w wywiadzie.
Na osłodę dodał od razu, że nie można jednak wykluczyć, że ktoś Bartosza "jeszcze do czegoś ważnego zaprosi, bo na pewno zasługuje".
Zobacz też:
Krzysztof Zanussi jednego nie mógł darować Andrzejowi Wajdzie
Krzysztof Zanussi jednoznacznie podsumował Dodę. Nie pozostała obojętna
Widzowie pokochali go w "Na dobre i na złe". U szczytu sławy usunął się w cień. Oto co dziś robi








