Przejdź na stronę główną Interia.pl

Nina Terentiew pociesza Beatę Tadlę: Po tym, co zobaczyłam...

Beata Tadla (42 l.) i Jarosław Kret (45 l.) nie mieszkają już razem. Po tym, jak prezenter decyzją widzów odpadł z „Tańca z gwiazdami”, również razem nie występują. Czy jest szansa na scalenie ich związku?

Do studia ATM w warszawskim Wawrze, gdzie powstaje "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" w piątkowy poranek Beata Tadla przybyła sama. Przed wyjściem z samochodu sprawdziła, czy nie widać, że płakała i z uśmiechem wkroczyła do garderoby. Cała ekipa doskonale wiedziała, że jest to dla niej trudny czas.

Reklama

Prezenter Jarosław Kret, z którym spędziła ostatnich pięć lat życia, z dnia na dzień stracił zainteresowanie budowaniem przyszłości ich związku. Kilka dni przed pierwszym odcinkiem wiosennej edycji tanecznego programu były partner otwarcie skrytykował ją.

- Beata ma chorą ambicję. We wszystkim musi być najlepsza - stwierdził, zdradzając, że mieszkają oddzielnie. Kolejne dni pokazały, że może być już tylko gorzej. Na wiosennej ramówce Polsatu nawet nie podszedł do byłej partnerki. Udawał, że jej nie widzi. Dziennikarka tego się nie spodziewała.

Choć starała się uśmiechać, to jej zaszklone oczy zdradzały smutek i żal. Nietypową sytuacją zainteresowała się nawet Nina Terentiew (71 l.), dyrektor programowa stacji.

- Nie znam życia osobistego Beaty i Jarka, ale po tym, co zobaczyłam, zadzwoniłam do niej i powiedziałam jej, że jest fantastyczna i bardzo lubiana. Oczywiście program to nie życie, ale na planie otaczamy ją wielką serdecznością, bo na to zasługuje - przyznaje w rozmowie z "Na Żywo".

Wsparcie dziennikarce okazali też inni uczestnicy tanecznego show. - Beata to mądra kobieta. Jest silna. Choć taki numer, jaki wyciął jej Jarek, może złamać - powiedział Krzysztof Gojdź. Dodał, że jest przekonany, iż Tadla szybko stanie na nogi.

Czarujący Piotruś Pan

Jak się okazuje, mimo upokorzeń doznanych ze strony partnera, Beata nadal nie straciła nadziei, że ten do niej wróci... - Nie wiem, jakie będą losy mojego związku z Jarkiem. To dla mnie bardzo trudne. Wszystko zależy od niego - wyznała dziennikarka w rozmowie z "Na Żywo".

Ci, którzy dobrze ją znają, podkreślają, że jest skłonna wiele wybaczyć w imię miłości.

- Bardzo się zaangażowała w związek z Jarkiem. Nie słuchała ostrzeżeń tych, którzy twierdzili, że to Piotruś Pan niewiążący się z nikim na stałe - przyznaje osoba z otoczenia pary. - Przypominano jej, jak w mało elegancki sposób zostawił Agatę Młynarską i że tak zrobił również z matką swego syna. Ale miłość nie pozwoliła jej dostrzec wad ukochanego - kwituje rozmówca tygodnika.

Na początku związku pogodynek rzeczywiście był czarujący. Nie wypuszczał Beaty z objęć na oficjalnych imprezach, organizował romantyczne wypady zagraniczne i do jej ulubionego Kazimierza nad Wisłą. Zabrał ją też na grób swego taty, by opowiedzieć mu o swojej miłości. Wielokrotnie deklarował, że to kobieta, z którą chce spędzić resztę życia. Zakochana gwiazda wzięła kredyt na budowę domu, w którym miała być szczęśliwa z ukochanym.

- Pierwsze rozczarowanie Jarkiem przyszło, kiedy oboje stracili pracę w TVP - twierdzi źródło "Na Żywo". - Niepewność jutra i pogorszenie sytuacji finansowej wpłynęły na relacje między partnerami. Niewiele brakowało, by się rozstali - wyjawia. Na szczęście Beata szybko znalazła pracę w Nowa TV i namówiła szefów, by jej partner również znalazł tam zatrudnienie.

Pogodzili się, przestali martwić się o finanse. Uczucie gasło, a Kret zaczął zaszywać się na całe dnie w mieszkaniu na warszawskiej Starówce. Dziennikarka w ostatnim wspólnym wywiadzie wyznała, że brak jej w związku czułości, bycia adorowaną.

Zrozumiał, ile może stracić?

Z okazji Walentynek Jarek zabrał Beatę na Wyspy Kanaryjskie, ale po powrocie z wycieczki zamieszkał osobno. - Każda inna kobieta już dawno zatrzasnęłaby przed nim swoje drzwi, ale ona mimo wszystko go kocha - twierdzi znajoma gwiazdy.

Czy przed parą jest jakakolwiek przyszłość? Kret, pod wpływem komentarzy, zasugerował, że konflikt z Tadlą wykreowały media.

- Fala hejtu płynie, więc muszę sprostować. Mam dosyć ingerencji mało inteligentnych ludzi i tabloidów w moje prywatne życie. Mam nadzieję, że Beata wygra - jest fenomenalna. Gorąco jej kibicuję - napisał na swoim profilu internetowym na kilka dni przed zakończeniem swojej tanecznej przygody.

***

Zobacz więcej:


Dowiedz się więcej na temat: Beata Tadla

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje