Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Nina Andrycz ukrywała ten fakt do końca życia. Wyciekł dopiero po śmierci!

Prawdziwy wiek królowej polskiego teatru Niny Andrycz (+103) całe lata utrzymywany był w tajemniczy. Dopiero po jej śmierci prawda wyszła na jaw za sprawą tajemniczego świadka.

Warszawskie Stare Powązki, grób z czerwonego kamienia. Jak na osobę, która tu spoczywa, jest skromny. "Nina Andrycz, Królowa sceny Teatru Polskiego. 11.11.1910 - 31.01.2014".

Reklama

Była żona premiera Józefa Cyrankiewicza (+78), odchodząc, wydała dyspozycje, jak ma wyglądać pogrzeb, nagrobek i podział jej majątku.

Wszystko dokładnie zaplanowała. Pragnęła spocząć na Powązkach obok grobu Gustawa Holoubka (+85). Zdecydowała, że pogrzeb będzie miał charakter katolicki, co wielu zaskoczyło.

Trumnę wybrała w kolorze orzechu (jak kolor jej włosów). Wedle życzenia pochowano ją w czarnej wełnianej sukni i bolerku z norek. Chciała, by na nagrobku widniał napis, że była aktorką Teatru Polskiego oraz... prawdziwa data narodzin - 11 listopada 1912 r.

Przez kilkadziesiąt lat ukrywała bowiem swój wiek. Dopiero tuż przed śmiercią przyznała, że nie urodziła się w 1915 roku, jak zamieszczały źródła.

Ten rok pojawił się w dokumentach z II wojny światowej. - Przy sympatii AK można było zdobyć papiery, jakie się chciało. Mama domyślała się, że okupacja może potrwać lata i że jak się odejmie w kenkarcie te trzy lata, będę lepsza do zamążpójścia. W 1945 roku według papierów miałam niespełna 30 lat, mogłam grać królowe, damy, kanalie i Chinki - opowiadała.

Dyrektor Teatru Polskiego Arnold Szyfman zauważył to kłamstwo, jednak nigdy jej nie zdradził. Cyrankiewicz też wiedział, ale nie było to dla niego ważne.

- Ożeniłby się, jakbym miała i 45 lat - mówiła gwiazda, dodając, że przecież I i II wojna zabrały wielu ludziom najpiękniejsze lata życia: czas szkoły, kochania, zdobywania świata...

- Ujmowali sobie lat kobiety i mężczyźni, zwykłe kobiety i największe aktorki. Od Marleny Dietrich, której to na dobre wyszło, po Ćwiklińską, która najpierw odjęła sobie 12 lat, potem dodała dziesięć. Jestem w towarzystwie doborowym - kończyła z humorem.

Na grobie Niny Andrycz widnieje jednak jeszcze inna data - 1910 rok. Jak to możliwe? Więcej na ten temat zdradza informator "Życia na Gorąco".

- Tuż przed końcem prac nad grobem pojawił się świadek, który zarzekał się, że widział stare dokumenty pani Niny i dokładnie pamięta, że tam widniał rok urodzenia 1910 - opowiada.

- Przyjaciółka gwiazdy, która zajmowała się sprawami spadkowymi, pogrzebem, uznała więc tę wersję za prawdziwą i podjęła decyzję, że na grobie, dla potomnych, pojawi się trzecia data urodzin.

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nina Andrycz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »