25-letni syn Justyny Steczkowskiej Leon Myszkowski od kilku lat jest w szczęśliwym związku ze starszą od siebie Ksenią Ngo. Para poznała się w Walentynki, a ich uczucie miało podobno być miłością od pierwszego wejrzenia, przynajmniej taką wersję do tej pory opowiadali mediom.
Pod koniec ubiegłego roku syn Steczkowskiej postanowił wykonać kolejny krok i oświadczył się swojej ukochanej na Malediwach. Gdyby tego było jeszcze mało to chwilę później pochwalił się, że zafundował jej operację biustu.
Teraz Leon i Ksenia tworzą jedną z najbardziej udanych par w polskim show-biznesie.
Tak zaczął się związek syna Steczkowskiej. Prawda wyszła na jaw
Jednak początki wcale nie były takie kolorowe. Na TikToku Ksenia Ngo opowiedziała właśnie fanom o początkach tego związku. Zaczęło się od kłamstwa.
"Opowiem Wam, jak poznałam swojego narzeczonego. To były w walentynki. Spotkałyśmy się z koleżanką, bo obie byłyśmy wtedy wolne. Ona mówi: "Kseniu, chodźmy do klubu", a mi się tak nie chciało. Byłam zmęczona, po pracy, miałam brudne włosy, musiałam je umyć, przyszykować się. Nie miałam żadnych ciuchów normalnych. No masakra, tragedia. Ja przed tymi walentynkami byłam może trzy razy w klubie. Nie chodziłam do takich miejsc rozrywkowych" - zaczęła.
Potem robi się ciekawiej...
W momencie, jak zastanawiałam się, co ja tu robię, podchodzi do mnie Leo i coś zaczyna mi szeptać na ucho. Zaprosił mnie do swojego stolika. Powiedziałam, że czekam na koleżankę, a on na to: "Spokojnie, teraz mój przyjaciel znajdzie twoją koleżankę". Jak usiedliśmy przy stoliku, zaczęłam pytać, ile ma lat, czym się zajmuje itd. I on na to, że ma 21 lat, a ja miałam 23. I powiedział, że jest DJ-em. Pomyślałam, że nie mój vibe. Jeszcze on mnie oszukał, bo okazało się, że ma 19 lat. I chodził wtedy do szkoły. Absolutna tragedia. Ale na tamten moment o tym nie wiedziałam" - wyjawiła Ksenia.
Potem para umówiła się na kolację, ale do tego spotkania ostatecznie nie doszło.
"Umówiliśmy się na środę. Godzinę 18. A on się do mnie nie odezwał. Dlatego, że mu nie odpisałam na ostatnią wiadomość, kiedy się widzimy. Myślałam, że on w środę do mnie napisze, gdzie się widzimy, albo o której mnie odbierze. Ja byłam tak zła, że zadeklarował, że zabierze mnie na kolację i mnie olał. I od tamtego momentu myślałam o nim non stop" - podsumowała narzeczona Myszkowskiego.
Jak widać, czasami warto zapomnieć o randce.
Zobacz też:
Steczkowska potwierdziła ws. syna. To musiało się tak skończyć. "Wyszło mu to na dobre"
Steczkowska szykuje się do ważnej życiowej roli. "Jestem fajną teściową"








