Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Najnowsze doniesienia o córce Ewy Błaszczyk. Stanie się cud?

W serce Ewy Błaszczyk (62 l.) może wlać się trochę nadziei. Według najnowszych doniesień jej córka zostanie poddana nowatorskiemu zabiegowi. Terapia komórkami macierzystymi może pomóc Oli wyzdrowieć. Jeśli tak się stanie, można będzie rozpatrywać to w kategoriach cudu, bowiem Aleksandra w śpiączce przebywa już od wielu lat.

Tylko trzy miesiące zostały do momentu, w którym Ewa Błaszczyk znów zawiezie córkę do kliniki. 24-letnia Ola, która od niemal 18 lat jest w śpiączce, przejdzie kolejny, nowatorski zabieg. 

Reklama

- Mamy spróbować terapii nerwowymi komórkami macierzystymi - zdradza aktorka, i dodaje, że teraz robi wszystko, by utrzymać Olę w jak najlepszej formie tak, by nie było przeciwwskazań do operacji. Nerwowe komórki macierzyste zadziwiają neurologów na całym świecie, Ewa Błaszczyk też jest pod wrażeniem ich skuteczności. 

- Widziałam 75-letnich ludzi po udarach. Lekarze twierdzili, że nie ma już mowy o regeneracji, a podanie im komórek macierzystych czyniło cuda. Komórki macierzyste potrafią nawiązać kontakt z niezniszczonymi obszarami mózgu i uczą je wszystkiego od początku - wyznała Ewa Błaszczyk w niedawnym wywiadzie. 

Ola była już wtedy po zabiegu wszczepienia stymulatora mózgu - niecałe dwa lata temu dokonał tego profesor Isao Morita, neurochirurg z Uniwersytetu Zdrowia Fujita w Japonii i twórca tej nowatorskiej metody. Towarzyszył mu profesor Wojciech Maksymowicz, szef Kliniki Neurologii i Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie. I właśnie w tej placówce dokonano operacji. 

Ewa Błaszczyk przyznała, że zabieg nie przyniósł spektakularnych efektów. 

- Muszę brać pod uwagę, że Ola nie jest takim pacjentem jak pozostali, którzy są najdalej dwa lata od urazów. Jednak dyskretne zmiany obserwuję, mam taki specjalny zeszyt, w którym zapisuję to, co się ewidentnie powtarza. Niedawno siedmiokrotnie powtórzyło się coś takiego, że przekręcała za wzrokiem głowę na moją zdecydowaną prośbę, i bardzo dużo ją to kosztowało - mówiła aktorka. 

A jak jest teraz? 

- Ola reaguje, ma przytomniejsze spojrzenie, wydaje mi się, że uważniej słucha. To nie jest coś bardzo spektakularnego, nie rozstąpiła się ziemia. Ola jest w procesie, w całej serii drobnych kroczków, które może zauważyć tylko ktoś, kto ją widzi każdego dnia. Jej stan się poprawia, zamiast degradować - mówi Ewa Błaszczyk. 

Dlatego aktorka nie traci nadziei. Wierzy, w terapię komórkami macierzystymi. Wraz z drugą córką, Marianną, nie mogą się już doczekać zabiegu.

*** 
Zobacz więcej materiałów:

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Błaszczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje