Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

"Najbliżsi opuścili mnie jako pierwsi"

Ilona Felicjańska (39 l.) przez ostatnie lata milczała. Teraz czuje, że zaczął się jej dobry czas. Przeczytaj szczery wywiad z modelką.

Długo nie chciała pani rozmawiać o demonach przeszłości. Na szczęście dla nas zrobiła pani wyjątek!

Reklama

Ilona Felicjańska: - Czas przerwać milczenie. To nie był do końca mój wybór. W pewnym momencie swojego życia po prostu przestałam otrzymywać zawodowe propozycje. Wpadłam w skrajną depresję. Byłam totalnie zawiedziona ludźmi i życiem. Myślałam nawet, że już z tego nie wyjdę...

"Co było dla pani najgorsze?

I.F.: - Najbardziej przeżywałam to, że odsunęli się ode mnie najbliżsi mi ludzie. Oni opuścili mnie jako pierwsi. Całkowicie straciłam grunt pod nogami.

I straciła pani wiarę w ludzi?

I.F.: - Po prostu nie umiałam już nikomu zaufać. Ponadto radykalnie zaniżyło się moje poczucie własnej wartości. Bo niby jak inaczej mogłam to zinterpretować? Przestałam być sławną Iloną Felicjańską i nagle straciłam całe grono przyjaciół. Czy to oznacza, że teraz jestem nikim?

Jak udało się pani zmienić to myślenie?

I.F.: - Moja terapeutka odbudowała we mnie poczucie własnej wartości. Gdyby nie ona, byłoby ze mną naprawdę źle. Teraz, jak tylko coś się dzieje, od razu biegnę do niej po pomoc.

Pani zawsze wydawała się idealna. Tak to wyglądało.

I.F.: - Tak już mam... Byłam dość ładna, niegłupia, dużo pomagałam innym, miałam męża i szczęśliwe dzieci. Dopiero gdy się potknęłam, to można mi było wreszcie dokopać. Wcześniej nie dawałam nikomu takiej okazji. Ale to wszystko było mi potrzebne...

Bo jak by nie było, bolesne doświadczenia pomagają nam inaczej spojrzeć na świat.

I.F.: - Ciąg różnych zdarzeń spowodował, że byłam na skraju życia. Ale udało mi się przezwyciężyć te najcięższe chwile. I teraz mam w sobie wiele pozytywnych emocji i szczęścia, a przede wszystkim wdzięczności za to, że żyję.

I wreszcie zaczęła pani myśleć o sobie.

I.F.: - Tak, wcześniej myślałam o wszystkich oprócz siebie. Doszłam do wniosku, że zdrowy egoizm jest dobry. Mam nadzieję, że w swoim życiu nigdy nie będę musiała wybierać - czy skrzywdzić kogoś innego, czy może siebie. Ale jeżeli zostanę postawiona przed takim wyborem, to nie zawaham się jednak pomyśleć o sobie. Zapominamy, a zwłaszcza kobiety, że mamy tylko jedno życie.

Właśnie dlatego zdecydowała się pani na rozwód?

I.F.: - Po prostu mój obrazek idealnej rodziny nagle rozmył się w deszczu. Miałam do wyboru: pozostać w związku wyłącznie dla dobra dzieci lub rozejść się. Wybrałam tę drugą opcję. Wierzyłam, że jeszcze będę mieć okazję, aby być w życiu naprawdę szczęśliwą.

Pani Ilono, co poszło w waszym małżeństwie nie tak?

I.F.: - Często mylimy prawdziwą miłość z naszymi oczekiwaniami. Poza tym przyczyn rozpadu naszego związku dopatruję się w braku miłości ojcowskiej. Tak właśnie było w moim przypadku. Jednocześnie miałam w sobie zakorzenioną niechęć do dojrzałości. Chciałam, żeby ktoś zdjął ze mnie ten okropny ciężar odpowiedzialności.

- Paradoksalnie życie przynosi nam często zupełnie inne rozwiązania. Jednak w momencie, w którym poznałam Andrzeja, byłam przekonana, że to jest właśnie ten mężczyzna, który będzie ze mną na dobre i na złe.

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ilona Felicjańska | alkoholizm | związek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »