Zenek ma napięty wakacyjny grafik. Czasem gra nawet kilka razy dziennie
Zenon Martyniuk to niekwestionowana legenda polskiej sceny muzycznej (i to nie tylko disco polo). W ciągu trwającej ponad 35 lat działalności wokalista zapewnił sobie mocną pozycję w branży, a przede wszystkim zyskał sympatię kilku pokoleń słuchaczy.
Gwiazdor należy zapewne do najbardziej zapracowanych twórców w kraju. Obchodzący 23 czerwca urodziny 57-latek właściwie nieustannie jest w trasie. Podobnie jak w przypadku jego kolegów i koleżanek po fachu najbardziej wymagający jest dla niego sezon letni.
Zupełnie jak jego młodszy znajomy Skolim Zenek gra wtedy dwa, a nawet trzy koncerty dziennie (choć pomiędzy takimi napiętymi dniami robi sobie co jakiś czas przerwy). Wysokie tempo można by było jeszcze znieść, gorzej robi się natomiast wtedy, gdy dokucza aura na zewnątrz.
Wydało się, że na jednym z koncertów Martyniuka z tego powodu doszło do scen. Nie do wiary, co się stało.
Zenek Martyniuk nie kryje niepokoju. Jest przygotowany na najgorsze
Tegoroczny ostatni weekend czerwca należy do najgorętszych w historii Polski. Wysoka temperatura nie zwalnia jednak wykonawców z wywiązania się z umów, które podpisali miesiące wcześniej.
W sobotę Zenek zagrał w Mońkach, a w niedzielę czekają go aż trzy przystanki: w Tomaszowie Mazowieckim, Bytomiu i Chorzowie. Piosenkarz już z góry nastawił się na nieuchronne trudności.
"Ta niedziela będzie ciężka do przeżycia. Sama jazda autem plus zagranie trzech koncertów to będzie nie lada wyczyn. Akurat trzy moje koncerty wypadły w (...) [dniu, kiedy - przyp. aut.] temperatura ma być chyba najwyższa od ponad stu lat (...)" - mówił "Faktowi".
Martyniuk generalnie nie przepada za upałami, a co dopiero za występowaniem w trakcie ich trwania.
"Zdarzało się, że scena była tak rozgrzana, że nie dało się na niej stać. Na scenie było 40 stopni. Najgorzej jest, gdy koncert przypada między godziną 15 a 17. Wieczorem jest już trochę lżej" - wyjaśniał.
Właśnie z uwagi na niesprzyjającą pogodę przydarzyła mu się kiedyś niemiła sytuacja...
Na koncercie Zenka doszło do scen. Nagle na miejscu została tylko garstka ludzi
Kilka lat temu Zenek jak zwykle miał wystąpić przed publicznością. Ze względu na popołudniowe słońce znaczna część zgromadzonych nie dotrwała jednak do końca koncertu.
"Graliśmy po południu i pamiętam, że ludzie stali daleko od sceny, jakieś sto pięćdziesiąt metrów, chowali się pod drzewami. Większość po prostu uciekła i została tylko garstka pod sceną" - relacjonował.
Mimo wszystko Martyniuk liczy, że tym razem nie będzie powtórki z rozrywki.
"Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzimy w tę (...) niedzielę" - dodał.
Zobacz też:
Danuta Martyniuk zapytana o nieobecność na urodzinach wnuka. Jej reakcja mówi wszystko
Daniel Martyniuk z jasnym sygnałem ws. relacji z Faustyną i rodzicami. Wielu to przewidywało
Nieoczekiwane zdarzenie na koncercie Martyniuka. Nagle na scenę wparowali Rutkowscy








