Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Monika Zamachowska jest załamana. To były dla niej najtrudniejsze święta

​W życiu Moniki Zamachowskiej (44 l.) ostatnio wszystko się posypało. Martwi się o zdrowie swoje oraz najbliższych. „W tym roku okres świąteczny jest dla mnie bardzo trudny. Jest trochę chorób w rodzinie i muszę się zająć osobami bliskimi, które nie mieszkają w Warszawie” – opowiada dziennikarka.

Tuż przed świętami Monika Zamachowska poprowadziła konferencję poświęconą profilaktyce raka piersi. Gwiazda "Pytania na śniadanie" podeszła do sprawy z ogromnym zaangażowaniem i bardzo osobiście. Sama regularnie się bada, żeby uchronić się przed najgorszym. A, niestety, ma ku temu poważne powody.

Reklama

- Przyznam się, że mam obsesję. Regularnie badam piersi, robię mammografię, usg, niedawno byłam na biopsji. Mam specyficzną budowę piersi z cechami zwłóknienia i tendencjami do różnych zmian. One, na szczęście, są łagodne, ale ja co chwilę coś u siebie wyczuwam i natychmiast wszystko konsultuję ze specjalistami - opowiada dziennikarka. - Wolę dmuchać na zimne, niż później niepotrzebnie cierpieć, bo niemal każda choroba wykryta w odpowiednim momencie, jest do wyleczenia - dodaje.

W rozmowie z tygodnikiem "Życie na gorąco" wyznała także, że jej obawy nie są bezpodstawne, bo niejedna osoba w jej rodzinie zmagała się z chorobą nowotworową.

- Rak w mojej rodzinie niestety panoszy się. Wielu moich bliskich zmarło na raka. Wśród nich była moja babcia, która zmarła na raka otrzewnej. Lekarze powiedzieli, że prawdopodobnie wszystko zaczęło się od torbieli na jajniku i od raka jajnika, o których nic nie wiedziała. To taki trudny do wykrycia nowotwór, który toczy człowieka przez lata, a jak już się go wykryje, to najczęściej jest za późno. Babcia zmarła w strasznych cierpieniach, mając 72 lata. Spokojnie mogłaby jeszcze trochę pożyć, bo było w niej mnóstwo energii i chęci do życia - wspomina dziennikarka. 

Trudno się dziwić, że nie lekceważy żadnych sygnałów wysyłanych przez jej organizm. Szczególnie że los ostatnio znów dobitnie pokazał jej, jak ważne jest zdrowie. Ciężko choruje były mąż dziennikarki, ojciec jej pociech: Tomasza i Zofii.

Jamie Malcolm jakiś czas temu przeszedł operację. Usunięto mu woreczek żółciowy. Niestety, nie obyło się bez komplikacji. Po operacji walczył z zakażeniem organizmu. Teraz znów przebywa w szpitalu.

- W tym roku okres świąteczny jest dla mnie bardzo trudny. Jest trochę chorób w rodzinie i muszę się zająć osobami bliskimi, które nie mieszkają w Warszawie - mówi Monika Zamachowska. - Mój były mąż ciągle ma problemy ze zdrowiem. Obecnie jest w szpitalu. Moje dzieci bardzo chciały go odwiedzić, więc musiałam to zorganizować. Chcą się także zobaczyć ze swoją babcią w Szkocji - opowiada dziennikarka.

Po Wigilii spędzonej z mężem, Zbigniewem Zamachowskim, niestety nie miała czasu na świąteczne lenistwo. - Nie wszystko się poukładało tak, jak bym chciała, ale jestem dobrej myśli. Wierzę, że sprawy zakończą się pozytywnie, a Nowy Rok przyniesie same dobre wiadomości - mówi Zamachowska.

***
Zobacz więcej materiałów:


Dowiedz się więcej na temat: Monika Zamachowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje