Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michał Tusk ruszył z własnym biznesem. Wozi ludzi

Michał Tusk (34 l.) znalazł pomysł na biznes. Właśnie rozwija swoją firmę, która wozi ludzi z dworca w Bydgoszczy na lotnisko w Gdańsku.

Donald Tusk jest zapewne dumny ze swoich bardzo przedsiębiorczych dzieci. Jak już pialiśmy, jego córka prowadzi poczytnego bloga i została prezesem jednej ze spółek produkującej ubrania. Okazuje się, że także synowi wiedzie się całkiem nieźle. Choć jeszcze niedawno wydawało się, że jego kariera wisi na włosku. 

Reklama

Przypomnijmy, że w 2012 roku Michał Tusk w atmosferze skandalu kończył pracę w gdańskim porcie lotniczym. Wyszło wówczas na jaw, że równocześnie związał się z konkurencją: tanimi liniami lotniczymi należącymi do właściciela Amber Gold.

Szef Amber Gold powiedział prokuratorom, że to Michał Tusk osobiście u niego zabiegał o pracę w tanich liniach lotniczych OLT Express. Wcześniej pojawiły się wątpliwości, czy w takiej sytuacji 34-latek mógł działać na szkodę lotniska.

Po aferze syn Tuska zniknął z mediów. Mogłoby się wydawać, że po skandalu nie będzie chciał mieć już za wiele wspólnego z lotniskiem, ale tak nie jest. W rozmowie z tygodnikiem "Wprost" mężczyzna przyznał, że rozkręcił własny biznes powiązany z portem w Gdańsku.

"Na pomysł wpadłem w połowie 2015 roku. Pamiętam, że na gdańskim lotnisku zamknięto wtedy na trzy dni pas startowy i niektóre samoloty lądowały na lotnisku w Bydgoszczy. Dostałem zadanie zorganizowania komunikacji zastępczej z Bydgoszczy do Gdańska - wspomina Michał Tusk.

Od czerwca zeszłego roku Michał ma własne przedsiębiorstwo transportowe, które jest "wyspecjalizowane w ekspresowych przewozach regularnych" z Bydgoszczy i okolic na lotnisko w Gdańsku. Podobno jest względnie tanio i komfortowo. 

Jak można wyczytać we "Wprost", syn polityka wziął w leasing dwa busy, a później zatrudnił kierowców. Ci codziennie robią kilka kursów.

Tusk tak zaangażował się w nowe przedsięwzięcie, że oddaje mu się niemalże całkowicie. Nawet w czasie prywatnym. "Czasem w nocy dzwoni jakiś zagubiony pasażer i pyta z jakiego przystanku odjeżdża bus, a żona bije mnie po głowie, że ciągle siedzę w pracy" - żali się.

***
Zobacz więcej materiałów

Dowiedz się więcej na temat: Michał Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje