Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Michał Piróg po wybuchu afery: Zadzwoniłem do Andrzeja, żeby...

Michał Piróg komentuje sensacyjne doniesienia jednego z tabloidów o jego rzekomym romansie z Andrzejem Piasecznym...

Książka Piróga "Chcę żyć" nieźle namieszała w polskim show-biznesie.

Reklama

Wszystko za sprawą pikantnych fragmentów, w których Michał opisuje swoją wieloletnią relację z pewnym mężczyzną.

Dziennikarze "Faktu" wywnioskowali, że Piróg w zawoalowany sposób pisze o znanym piosenkarzu, Andrzeju Piasecznym.

Wybuchła prawdziwa burza, której chyba sam Michał raczej się nie spodziewał.

W najnowszym wywiadzie dla "Angory" Piróg oznajmił, że nie zabroni nikomu własnej interpretacji tej książki, choć jak twierdzi, wcale nie chodzi o Andrzeja!

Okazuje się, że gdy celebryta dowiedział się, że tabloid szykuje o nich sensacyjny artykuł, od razu postanowił uprzedzić i ostrzec Piaska...

"Pisano o Andrzeju, że podobno, że gdzieś powiedziano... Nie mogę zakazać nikomu domysłów. Z Andrzejem Piasecznym znamy się od lat i nadal jesteśmy w kontakcie. Razem pracowaliśmy.

Gdy dowiedziałem się z 'Faktu', że planują o nas jakiś artykuł, zadzwoniłem do Andrzeja i powiedziałem mu o tym. Nie chciałem, żeby się zdziwił lub pomyślał sobie, że ja coś takiego zasugerowałem.

W książce nic nie ma na ten temat, ale za wcześnie było na zdementowanie plotki, bo książki jeszcze nie było w sprzedaży" - tłumaczy celebryta.

Michał przyznał też, że dzisiaj nie ma już z Andrzejem zbyt częstego kontaktu...

"Nadal go bardzo lubię i szanuję. Czy jesteśmy przyjaciółmi? Hm... trudno powiedzieć, nie widujemy się za często" - ubolewa Piróg.

Niestety, tancerz nie chciał zdradzić, kim w takim razie jest "książkowy Z.", którego "Fakt" skojarzył z Piaskiem...

"To bardzo ważna postać w moim życiu. Najważniejsze są dla mnie emocje i relacje między ludźmi, wartość osób, o których piszę.

Rozumiem jednak, że niektórych mogą interesować jedynie plotki i skandale.

Sorry, mnie coś takiego nie obchodzi" - dodał na koniec.

Wierzycie w jego tłumaczenia?

pomponik.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michał Piróg

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama