Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Meghan Markle i książę Harry pokazali synka

Książęca para pokazała zdjęcie swojego pierwszego dziecka. Ich syn narodził się w poniedziałkowy poranek.

Syn księżnej Meghan i księcia Harrego przyszedł na świat w poniedziałek 6 maja po godzinie 05:00. Po południu Pałac Buckingham poinformował prasę o narodzinach royal baby.

Reklama

Meghan, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zdecydowała się urodzić w szpitalu, a kilka godzin po porodzie wraz z dzieckiem została przewieziona do domu, gdzie czekała na nią jej mama, Doria Ragland.

Książę Harry był obecny przy porodzie i, jak mówił później prasie, jest dumny ze swojej małżonki. 

Chłodne gratulacje

Wiele kontrowersji wywołały chłodne gratulacje dla świeżo upieczonych rodziców, które złożyła księżna Kate z Williamem. Para na swoim oficjalnym profilu na Instagramie udostępniła jedynie lakoniczne oświadczenie, w którym wyrażają radość z narodzin nowego członka rodziny. To podsyciło plotki o rzekomym konflikcie dwóch księżnych i braci. 

Kate i William we wtorek pojawili się na regatach organizowanych w Londynie. Książę powiedział wtedy, że nie może doczekać się, by poznać swojego bratanka i z radością przywitał Meghan i Harry'ego w "towarzystwie wiecznie niewyspanych rodziców".

Prasa bulwarowa szykuje polityczną przyszłość

Mimo że syn Meghan i Harry'ego urodził się zaledwie dwa dni temu, już jest bohaterem światowych mediów. Eksperci ubrali jego przyszłość w polityczny garnitur. Czy za ponad trzydzieści lat wnuk królowej Elżbiety II obejmie prezydenturę USA?

Dziecko książęcej pary jest siódme w kolejce do brytyjskiego tronu. Jednak może okazać się, że kariera polityczna narodzonego chłopca, wykroczy poza granice angielskiej monarchii. Nie milkną bowiem pogłoski o podwójnym obywatelstwie royal baby. Oznacza to, że potomek księcia Harry'ego może w przyszłości startować w wyborach prezydenckich USA.

Takie komentarze pojawiają się w brytyjskich i zagranicznych mediach. Dziennikarze "Daily Mail" zwracają uwagę, że obywatelstwo brytyjskie przysługuje dziecku z automatu, ale nie milkną spekulacje, że książęca para będzie starała się także o obywatelstwo Stanów Zjednoczonych dla royal baby.

To oznacza, że za 35 lat syn księżnej Sussex i księcia Harrego mógłby rządzić jednym z największych mocarstw na świecie. Pod warunkiem, że nowo narodzony książę poświęciłby czternaście lat swojego życia na mieszkanie za oceanem. 

Chociaż i tu pojawiają się rozbieżności w interpretacji prawa. W konstytucji bowiem widnieje zapis o obywatelstwie związanym z miejscem urodzenia. Większość uznaje, że prawo do nadania obywatelstwa amerykańskiego przysługuje bezapelacyjnie osobom, które przyszły na świat na terenie USA. Inni twierdzą, że zapisy konstytucji można rozszerzyć także do osób, którym w chwili urodzenia przysługuje obywatelstwo amerykańskie. 

Księżna Meghan wie, jak restrykcyjne bywa prawo wobec obywateli USA. Choć mieszka w Wielkiej Brytanii i tu się rozlicza, zeznania podatkowe składa także w USA. Należy pamiętać, że osoby posługujące się amerykańskim paszportem mają do końca życia zobowiązania wobec swojego państwa, miejsce zamieszkania do tej pory nie miało żadnego znaczenia.

Jak będzie w przypadku royal baby? Jeżeli dziecko otrzyma amerykańskie obywatelstwo, a jako członek królewskiej rodziny będzie zobligowane do mieszkania na brytyjskim dworze? Prawnicy będą mieli orzech do zgryzienia.

Zobacz także: 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje