Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Meghan Markle dobrze ukrywa swój sekret! Prawda w końcu wyjdzie na jaw?!

Na zewnątrz otwarta i radosna, za murami pałacu jest surową i niedostępną księżną. Wszyscy zastanawiają się, jaka jest naprawdę Meghan Markle (37 l.) i czy w końcu jej pozycja w rodzinie królewskiej się ustabilizuje…

Poniedziałek, 14 stycznia. W oddalonym o ponad 300 kilometrów na północ od Londynu portowym mieście Birkenhead już od 5 rano zbierają się fani brytyjskiej monarchii. Czekają na księcia Harry’ego (34 l.) i jego żonę Meghan, którzy tego dnia odwiedzą miasto, by spotkać się z przedstawicielami wielu organizacji.

Reklama

To pierwsze wspólne, oficjalne wyjście małżonków w 2019 roku. Książę i księżna Sussex przybywają po godzinie 10. Tłum wita ich gromkimi brawami. Meghan, która przyzwyczaiła już fanów do swojego zamiłowania do ciemnych barw, zaskakuje kolorową stylizacją. Ma na sobie długi, wiązany, czerwony płaszcz i szpilki w tym samym kolorze.

Co jakiś czas rozchyla poły płaszcza, by pokazać opinającą ciążowy brzuch sukienkę w odcieniu jaskrawego fioletu. Harry i Meghan chętnie podchodzą do zebranych.

"Jak długo tu czekacie?" - pyta książę gromadkę dzieci. - "Wyglądacie na zmarzniętych".

Jedna z dziewczynek, wręczając Meghan kwiaty, pyta:

"To będzie chłopiec czy dziewczyna?" - księżna jednak nie daje się zaskoczyć.

Z promiennym uśmiechem na ustach odpowiada:

"Nie wiemy, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Chcemy, żeby była to niespodzianka...".

Na nagraniach z wizyty w Birkenhead widać, że Meghan budzi wśród swoich fanów ogromne emocje. Gdy wraz z mężem oglądała pomnik na cześć 100-lecia śmierci poety Wilfreda Owena, w tle słychać było komentarze mieszkańców.

"Nie myślałam, że jest taka wysoka", "Kocham jej styl ubierania się", "Cały czas się uśmiecha" - wymieniały opinie podekscytowane mieszkanki miasteczka... 

W ciągu zaledwie roku, odkąd zaręczyła się z Harrym i zaczęła pojawiać publicznie u jego boku, Meghan przyzwyczaiła już bowiem poddanych monarchii do tego, że zawsze jest uśmiechnięta i bardzo otwarta. Z każdym stara się zamienić kilka słów, cierpliwie dziękuje za wszystkie życzenia, chętnie odpowiada na każde pytanie.

Jej współpracownicy kilkakrotnie już musieli dyskretnie sygnalizować jej, że za dużo czasu poświęca na spontaniczne rozmowy z poddanymi. Raz nawet podobna sytuacja mogła się skończyć tragicznie, gdy podczas podróży na Fiji Meghan niespodziewanie została otoczona przez tłum fanek.

Zrobiło się na tyle niebezpiecznie, że szefowa jej ochrony musiała interweniować i wyprowadzić księżnę z tłumu. Kilka dni temu okazało się, że ta sama pracownica - była policjantka, której nazwiska nie ujawniono - po 6 miesiącach pracy dla Meghan właśnie złożyła wypowiedzenie...

To już trzecia osoba z otoczenia Meghan, która nie wytrzymała pracy z księżną. Latem zeszłego roku odeszła jej asystentka Melissa Toubati, która odpowiadała m.in. za przygotowania Meghan do ślubu z Harrym. Podobno raz księżna doprowadziła ją nawet do łez...

Zastępstwo za Melissę przyjęła wieloletnia pracownica Elżbiety II, 50-letnia Samantha Cohen, lecz po kilku miesiącach oznajmiła, że zostanie przy Meghan jedynie do rozwiązania, które ma nastąpić na przełomie kwietnia i maja. Po narodzinach dziecka zamierza odejść z pracy.

Czy to możliwe, by urocza, serdeczna i otwarta na zewnątrz Meghan skrywała swoje drugie oblicze? W Pałacu Kensington mówi się o niej "difficult duchess" (trudna księżna), gdyż zbyt dużo wymaga od personelu, jest surowa i niedostępna.

Może w ten sposób odreagowuje stres związany z życiem na świeczniku. Bo choć wydawało się, że jako aktorka świetnie odnajdzie się w nowej roli, to najwyraźniej nie radzi sobie w świecie zakazów i nakazów. Wszyscy wierzą, że macierzyństwo pozwoli jej nabrać dystansu.

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje