Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Mateusz Banasiuk i Magdalena Boczarska nie rozstawaliby się z synkiem. Nie mają jednak wyjścia

Mateusz Banasiuk (32 l.) rozstawać się z synem nie lubi, ale praca zmusiła go, by poszukać pomocy... Znalazł go w osobie swojego ojca, który chętnie zajmuje się wnukiem.

Gdy osiem miesięcy temu na świat przyszedł jego synek Henio, Mateusz Banasiuk przewartościował cały swój świat. Dotąd beztroski, ceniący życie bez zobowiązań, teraz najchętniej odciąłby się do świata i poświęcił rodzinie.Koledzy z serialu "Barwy szczęścia" śmieją się nawet, że Mateusz zapoczątkuje nowy gatunek: będzie tatą kwoką, oszalałym na punkcie syna, przesadnie nadopiekuńczym.

Reklama

- Mateusz najchętniej w ogóle nie rozstawałby się z Heniem. Razem z Magdą robią co mogą, aby w spokoju zająć się wychowywaniem synka, ale wiadomo, trzeba pracować... - przyznaje w rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie" ojciec Banasiuka, aktor Stanisław Banasiuk (66 l.).

Kalendarz Mateusza, jednego z najchętniej obsadzanych młodych aktorów, wypełniony jest po brzegi - dużo gra w teatrze, w filmie, kręci dwa seriale. Mama Henia, Magdalena Boczarska (39 l.), także walczy z czasem, w tym roku zdobyła nagrodę Orła dla najlepszej aktorki i filmowi producenci zasypują ją propozycjami. To ona gra główną rolę w nowym serialu TVN "Pod powierzchnią", w Płocku nagrano już pierwsze sceny z jej udziałem.

Na początku, bardzo ambitnie, aktorska para obiecała sobie, że będą synka zabierać ze sobą do pracy. Okazało się jednak, że nie zawsze jest to możliwe, bo też nie zawsze są ku temu warunki...

- Nie było rady, zaczęli rozglądać się za nianią - mówi kolega Mateusza z serialu.

Na szczęście w tym trudnym momencie decyzji z pomocą przeszedł tata aktora, pan Stanisław, w swoim wnuku zakochany do szaleństwa. Gotów wszystko rzucić, by pospieszyć młodym z pomocą.

- Mój syn zawsze może wykonać "telefon do przyjaciela", jestem do dyspozycji 24 godziny na dobę. U nas to działa znakomicie. Gdy ja byłem młodym ojcem, pracującym aktorem, też mogłem liczyć na pomoc, teraz ja jestem do dyspozycji - mówi tygodnikowi pan Stanisław, wyraźnie zadowolony.

Problem więc się rozwiązał. A nie ma chyba lepszej opiekunki do dziecka niż jego kochający dziadek!

*** 
Zobacz więcej materiałów:

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Banasiuk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »