Reklama

Reklama

Reklama

Maryla Rodowicz i Kora pogodziły się. W obliczu choroby!

Maryla Rodowicz (70 l.) i Kora (64 l.) przez wiele lat rywalizowały ze sobą. Dziś w obliczu poważnej choroby panie zakopały topór wojenny.

Poznały się w 1980 roku na festiwalu piosenki polskiej w Opolu. I nie był to łatwy początek znajomości. Dla jednej zaczynała się wielka kariera, dla drugiej był to koniec złotych czasów. To wtedy z impetem na scenę wkroczyła Kora z zespołem Maanam. Jej ostre rockowe utwory "Boskie Buenos" i "Żądza pieniądza" spodobały się publiczności. Piosenki szybko stały się przebojami i wkrótce zespół nagrał pierwszą płytę. A w roku następnym dał zawrotną ilość koncertów: aż 500!

- Już na próbie nie mogłam oderwać wzroku od jej nienagannej sylwetki, długie nogi i obcisłe białe jeansy. Wtedy wystrzeliła jak z armaty - wspomina Maryla Rodowicz występ Kory.

Reklama

Maryla Rodowicz w 1981 roku zanotowała spadek popularności. Do koncertu Premiery zgłosiła utwór "Hej żeglujże, żeglarzu". Ale jedna z koleżanek doniosła, że piosenka pojawiła się już w radiu, a tym samym został złamany regulamin opolskiego konkursu.

Tuż przed wyjściem na scenę Rodowicz dowiedziała się, że jej piosenka nie będzie punktowana. Przez kolejne lata Maryla i Kora unikały wspólnych występów i nie darzyły się sympatią. Zostały rywalkami walczącymi o serca Polaków. Od tego pamiętnego festiwalu rozpoczęła się zła passa Rodowicz. Nie mogła się odnaleźć w rockowym klimacie początku lat 80. Kiedy Kora odnosiła triumfy, piosenki Maryli naśladujące ciężkie brzmienie modnych zespołów, m.in. "Gimnastyka" i "Dentysta sadysta", nie stały się przebojami.

Artystka miała też trudną sytuację osobistą.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Po rozstaniu z Krzysztofem Jasińskim Rodowicz została sama z dwójką dzieci, które musiała utrzymać. - Mam świadomość upływającego czasu, konkurencji. Kiedy na początku lat 80. pojawiła się u nas wielka fala rocka, poczułam się zagrożona - mówiła Maryla w wywiadach. Ironicznie komentowała nowy nurt w muzyce, a "pokoleniowy manifest" uważała za pozorny. Oto jak uszczypliwie oceniła piosenkę Kory "Paranoja jest goła".

- Czytam pierwszą strofkę: "Jestem taka, jestem taka zmęczona/Bolą mnie ręce, boli mnie głowa/ Tyle dzisiaj, tyle się dzisiaj stało./Boli mnie serce, boli mnie całe ciało". To nie jest utwór o paranoi, ani w sensie dosłownym, ani w przenośnym. To jest po prostu utwór o przemęczeniu - powiedziała w jednym z wywiadów.

Odcinała kupony od swojej sławy, dużo koncertowała w ZSRR. W wolnej Polsce przylgnęła do niej łatka gwiazdy PRL-u. Maryla walczyła o powrót na szczyt, a kolejne płyty finansował jej mąż Andrzej Dużyński.

- Tamto Opole.... Stąd była jej niechęć do mnie. Chociaż tyle lat minęło, że pewnie jej przeszło - mówi z uśmiechem Kora.

Dziś o tamtym festiwalu nie chcą już pamiętać i rozdrapywać starych ran. W obliczu dramatu, który przeżywa teraz Kora, blednie zawodowa rywalizacja i dawne urazy. Od trzech lat wokalistka walczy z nowotworem jajnika. Przeszła dwie operacje i kilka chemioterapii. Co miesiąc na medykament, który nie jest refundowany przez NFZ, musi wydawać 24 tys. zł.

- Myślę o Korze bardzo ciepło. Wiem, że przeżywa straszny dramat, współczuje jej - mówi "Dobremu Tygodniowi" Maryla Rodowicz. Gwiazda chce pomóc koleżance. - Jeśli byłby organizowany koncert charytatywny na rzecz Kory, chętnie w nim zaśpiewam - deklaruje.

Dobry Tydzień
Dowiedz się więcej na temat: Maryla Rodowicz | Kora

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy