Reklama

Reklama

Reklama

Martyna Wojciechowska znów ma problemy ze zdrowiem! Nie słucha lekarzy!

Martyna Wojciechowska (43 l.) już niejednokrotnie wywinęła się śmierci. Mogłoby się zdawać, że ma 9 żyć jak kot, ale z losem lepiej nie igrać. Ostatnio dziennikarka znów boleśnie się o tym przekonała.

Pokonana białaczka w dzieciństwie, porażenie prądem,  poważny wypadek samochodowy i motocyklowy i przeżyła tropikalną chorobę, z którą bardzo długo walczyła - lista wypadków i chorób u podróżniczki zdaje się nie mieć końca.

Za każdym razem myślano, że nie przeżyje, albo zostanie kaleką do końca życia, jak wtedy gdy podczas wypadku samochodowego na Islandii w 2004 roku, gdy złamała kręgosłup. Jednak ona słysząc "nie ma już szans", "nie da rady", szukała w sobie sił, by walczyć.

I tak ledwie 2 lata po urazie kręgosłupa, zdobyła Mount Everest. Tym razem także nie ma zamiaru się poddawać! Okazuje się, że dziennikarka ma pękniętą torebkę stawową w kostce. Mimo nieustającego bólu, Martyna jednak zrezygnowała z leczenia z powodu...pracy.

Reklama

"Kontuzja dopadła mnie w niedzielę późnym wieczorem. Ale i tak pakuję się i jadę do Salwadoru kręcić kolejne odcinki programu ‘Kobieta na krańcu świata’" - mówi w rozmowie z tabloidem "Fakt" Wojciechowska.

Niestety, gwiazda TVN-u nie ujawniła, jak nabawiła się urazu, ale zdradziła, że jest to kontuzja z perspektywą długiej terapii. Fizjoterapeuta przekazał oczywiście podróżniczce zalecenia, ale zrobił to bez przekonania.

"Powiedział mi: Wiem, że to nie ma sensu, bo pani i tak pojedzie i zniszczy wszystko, co jest do zrujnowania w tej kostce. Ale proszę jechać i robić swoje, a jak pani wróci, to się tym zajmiemy" - relacjonuje wizytę o specjalisty Martyna.

Wojciechowska po zdobyciu najwyższej góry świata, napisała książkę o tym wyczynie i zatytułowała ją "Przesunąć horyzont". Jak sama twierdzi, po wyroku jaki wtedy otrzymała, zdobycie tej góry było niemożliwe, jak chociażby niemożliwym jest przesunięcie horyzontu.

A jednak jej się to udało. Jak widać, Martyna nie raz przesunęła swój własny horyzont i nie ma zamiaru przestać. W realizacji marzeń nie powstrzyma jej nic, ani choroba tropikalna, ani złamany kręgosłup, ani zerwana torebka stawowa.

Pozostaje nam tylko trzymać kciuki, by podczas wyjazdu uraz się nie pogłębił i Martyna mogła wrócić do pełni sił po zakończonym leczeniu. 

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Martyna Wojciechowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy