Miała być wielka miłość, a jest... tylko przyjaźń. Marta Manowska w "Pytaniu na śniadanie" zdementowała plotki, że z Robertem Bodziannym łączy ją coś więcej. Para podróżowała razem po Ameryce Południowej. Plotkowano o romansie i wspólnym życiu. Jeden z tygodników podał, że Marta i Robert chcą razem zamieszkać.
Po powrocie Manowska nieoczekiwanie wyznała, że nie będzie ciągu dalszego.
Żadne miłości, żadne związki. Ja bardzo szanuję prywatność Roberta, on moją. Okazało się, że dobrze nam się podróżuje. Robert jest bardzo spokojny, stonowany, ma dużą intuicję - powiedziała w TVP.
Manowska i Bodzianny: powód rozstania
Wiele osób zastanawia się, dlaczego im nie wyszło, skoro podróżnik był w typie Manowskiej. Powód jest prosty: prezenterka nie wyobraża sobie przeprowadzki na wieś, a Robert nie kryje, że jego miejsce jest w Piasecznej w Borach Dolnośląskich, choć w rozmowach ze znajomymi deklarował przez moment, że mógłby zamieszkać w stolicy.
Jestem często pytana, czy mogłabym mieszkać na wsi. I odpowiadając szczerze sobie samej, muszę powiedzieć, że nie na tym etapie życia. Miasto daje mi energię. Jednak w poszukiwaniu drugiego człowieka nie jest istotne, czy pochodzi z miasta czy ze wsi - powiedziała Manowska.
Znajomi pary są nieco zawiedzeni, twierdzą, że Marta i Robert "tworzyli piękną parę".
Zobacz też:
Marta i Paweł z "Rolnika" przekładają wesele. Ważny powód
Manowska zbulwersowana. Rozdrażnił ją sms od kuriera
"Piąta fala w odwrocie". Wiceminister o dzisiejszych danych









