Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Marta Linkiewicz i Lil Masti zarobiły fortunę na FAME MMA 4!

Na ten pojedynek czekało wiele osób. Aniela "Lil Masti" Bogusz (29 l.) zmierzyła się z Martą "Linkimaster" Linkiewicz (22 l.) podczas FAME MMA 4. Górą w pato-walce, jak nazywali ją niektórzy, okazała się ta pierwsza. Specjalnie dla Was dowiedzieliśmy się, ile zarobiły na tym. Oceńcie sami, czy było warto.

Gala FAME MMA 4 od samego początku budziła wiele kontrowersji. Włodarze skrupulatnie podgrzewali atmosferę wokół tego wydarzenia. Zorganizowali aż dwie konferencje, podczas których najważniejsze zawodniczki wieczoru miały okazję na wymianę uprzejmości. 

Do starcia w oktagonie doszło 22 maja. Walka trwała tylko kilkanaście sekund. Panie mimo wszystko zainkasowały wielkie sumy za dostarczoną atrakcję wielbicielom federacji. Lil Masti otrzymała 65 tysięcy złotych, a Marta... 50 tysięcy złotych więcej.  

Linkiewicz pochwaliła się nawet na Instagramie, że jest teraz zabezpieczona finansowo i może zacząć przygotowania do kolejnej gali bez obawy o pieniądze. 

"Od samego początku było wiadomo, że dziewczyny idą na ring tylko po to, aby zarobić. Bardzo długo negocjowały swoje stawki, bo miały świadomość, że będą największą atrakcją wieczoru. Tym razem wynik walki nie miał wpływu na końcowe rozliczenie finansowe.

Reklama

Marta dostała większą gażę, ponieważ walczyła kilka miesięcy temu z Esmeraldą Godlewską i wierni fani czekali bardziej na nią niż na Lil Masti" - powiedział nasz informator. 

Dodatkowo dowiedzieliśmy się, że dziewczyny zainkasowały największe honoraria tej edycji wydarzenia. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »