Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Marcin Miller nie może doczekać się tej podróży! Co z rodzinnymi świętami?

Na tę podróż Marcin Miller (49 l.) czekał długo. Wie, że tam przywitają go z otwartymi ramionami.

Wilno to jedno z tych miast, które chętnie odwiedza. 

Reklama

"Jeżdżę tam z koncertami regularnie, nawet kilka razy do roku. Ale na 'Wielkie Kolędowanie w Ostrej Bramie' wybieram się po raz pierwszy" - mówi Marcin Miller, lider grupy Boys w rozmowie z "Na Żywo" i dodaje: "Tamtejsza publiczność zawsze przyjmuje mnie wyjątkowo ciepło. Już teraz odbieram maile od fanów, którzy nie mogą doczekać się mojego przyjazdu".

W Wilnie wystąpi razem z zespołami Classic i Akcent. Artysta podkreśla, że jeszcze nie udało mu się zwiedzić wszystkich urokliwych zakątków tego miasta, ale zdążył już posmakować specjałów kuchni kresowej. 

"Lubię dobrze zjeść. Jednak tak suto zastawionego stołu, jak w Wilnie, to nie spotkałem nigdzie. Ucztuje się tam zwykle przez wiele godzin" - opowiada.

I choć wszystko, co mu podają jest wyjątkowo smaczne, to on, jak zawsze nie może się doczekać, by nacieszyć się smakami domowymi - najchętniej tymi, które kojarzą mu się z okresem dzieciństwa. Okazja do tego nadarzy się już niebawem, bo w czasie Wigilii, która zgodnie z tradycją odbędzie się u 70-letniej mamy Marcina. 

"W tym roku usiądziemy do stołu w siedmioro z młodszym synem Adrianem oraz starszym Alanem, jego żoną Magdaleną i moim wnukiem Michałem" - wyjaśnia wokalista.

Gwiazdor przyznaje, że w jego rodzinnym domu nie ma zwyczaju śpiewania kolęd przy stole, bo mama artysty woli świąteczny repertuar z płyt syna. 

"Kiedyś nagrałem CD z kolędami i od tego czasu rodzinnie słuchamy go każdego roku" - przyznaje lider grupy Boys.

Tradycją jest również nocowanie u mamy. 

"Nas siedmioro w dwupokojowym mieszkaniu. Nie ma lekko. Niektórzy będą musieli spać na podłodze" - śmieje się artysta.

Te niewygody mu nie przeszkadzają, bo to magiczny czas. 

"Zresztą dzięki takim chwilom można się poczuć jak w dzieciństwie. Taka ciasnota wtedy sprzyjała temu, że było nam do siebie jakoś tak bliżej i są chwile, kiedy za tym tęsknię"- podsumowuje piosenkarz.  

***
Zobacz więcej materiałów wideo: 


Na żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Miller

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »