Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Marcin Dorociński: Myślę, że jestem dobrym aktorem i dobrym człowiekiem

Reżyserzy widzą w Marcinie Dorocińskim (44 l.) twardziela, prywatnie aktor jest bardzo emocjonalnym i empatycznym człowiekiem.

Nie pozuje na ściankach, nie opowiada o sobie, nie bywa na salonach, a mimo to nie może opędzić się od propozycji!

Reklama

Właśnie oglądamy go w filmie "Plan B" Kingi Dębskiej, pracuje nad kolejną częścią "Pitbulla" (tym razem w reżyserii Władysława Pasikowskiego), a niedawno zakończył zdjęcia do brytyjskiego "Hurricane", w którym gra dowódcę Dywizjonu 303, Witolda Urbanowicza, który wraz z kolegami pilotami wsławił się w bitwie o Anglię.

- Myślę, że jestem dobrym aktorem i dobrym człowiekiem - mówi o sobie.

Kinga Dębska dorzuca też, że jest wyjątkowo dowcipny, a na ekranie fantastycznie sprawdza się w rolach komediowych. Tę niewykorzystywaną przez innych właściwość pokazała już w poprzednim filmie "Moje córki krowy", gdzie zagrał fajtłapowatego męża z pretensjami.

Marcin Dorociński, ilekroć słyszy komplementy pod swoim adresem, czuje się zakłopotany. Uważa, że bycie aktorem nie czyni go w niczym bardziej niezwykłym od reszty ludzi. Ale jeśli już jego profesji przypisuje się coś, czego on nie dostrzega, to przynajmniej może swoją popularność wykorzystać w dobrej sprawie. I tak od lat wspiera różne kampanie społeczne. Ale i tu od razu zastrzega:

- Tak naprawdę, to wspaniałą misję i najtrudniejszą pracę wykonują ludzie z WWF (Światowy Fundusz na rzecz Przyrody - red.) oraz ze schronisk, z którymi współpracuję. Ja jestem tylko "ścianą", na której można powiesić ogłoszenia o gotowych do adopcji psach czy innych sprawach, które trzeba w tym temacie nagłośnić.

Był oficjalnym ambasadorem kampanii "Ratuj rysie", wspierał program ochrony wilka bieszczadzkiego "Ostoya dla wilków", "Godzina dla Ziemi" poświęconej ochronie morświna...

Bliski jest mu los chorych, bezdomnych i starych psów, które mają małe szanse na znalezienie domu. Sam jest właścicielem niezwykłych piękności: Chlebka i Rózi, ze schroniska w Korabiewicach. Psy, podobnie, jak ich właściciel, który pierwszy kłania się sąsiadom i lubi wdać się w pogawędkę, wzbudzają zainteresowanie mieszkańców warszawskiej Ochoty, gdzie aktor mieszka z rodziną (niebawem z całą rodziną przeprowadza się do Milanówka).

Choć o bliskich nie mówi, to jednak wiadomo, że tworzy szczęśliwy związek ze scenografką Moniką Sudół, z którą wychowują Kubę, Stanisława i Janinę. Przyjaźni się z Agatą Kuleszą i Kasią Nosowską.

Teraz promuje film "Plan B". Partneruje mu niezwykła partnerka... - Kotlet spodobał mi się od razu. Zapytałem, kim jest ten kundel o zbójeckim spojrzeniu. Okazało się, że australian cattle dog jest suczką... W filmie jest scena, kiedy wchodzę do lodowatej wody, Kotlet nie wiedziała, co robić: wchodzić za mną, czy zostać. Kiedy po przebraniu się i ogrzaniu wyszedłem z przyczepy, zobaczyłem odcisk łapy na drzwiach. Martwiła się, czy z jej kolegą było wszystko w porządku - mówi.

***

Zobacz więcej:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje