Przejdź na stronę główną Interia.pl
Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Szelewicka: Kulisy zwolnienia znanej prezenterki

Małgorzata Szelewicka (57 l.), najładniejsza prezenterka TVP, została zwolniona z dnia na dzień. Dziś lepiej niż na wizji czuje się ucząc innych...

Ozdoba Wiadomości - tak o niej mówiono. Nawet złe informacje przedstawiane przez nią, wydawały się mniej dramatyczne.

Reklama

Jak głosi legenda, to właśnie za tę umiejętność Szelewicka została zwolniona. Do TVP trafiła w 1990 r. ze słynnego konkursu, po którym przyjęto m.in. Tomasza Lisa, Jarosława Gugałę i Jolantę Pieńkowską.

Dobrze się czuła w tym środowisku, wszak jej mąż Marek przed transformacją prowadził "Dziennik TV". Była gospodynią głównego wydania "Wiadomości" przez pięć lat. O tym, że telewizja zamierza się z nią pożegnać, dowiedziała się... przez telefon od dziennikarki, która poprosiła ją o komentarz w tej sprawie.

Szelewicka, zgodnie z prawdą, odpowiedziała wówczas, że o niczym nie wie. To, co widzowie uważali za atut, władze telewizji uznały za wadę. Jej uroda miała odwracać uwagę od wiadomości.

Znajomi Małgorzaty z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka radzili jej, aby wytoczyła pracodawcy proces o dyskryminację. Nie chciała. Po zwolnieniu z TVP na jakiś czas zniknęła z mediów. Najpierw pracowała jako doradca prezesa zarządu Kredyt Banku. Gdy jej mąż Marek został radcą w Ambasadzie RP i dyrektorem Instytutu Polskiego w Sztokholmie wraz z synami Maćkiem (29) i Mateuszem (26) na trzy lata przeprowadziła się do Szwecji.

Wróciła, gdy premierem został Leszek Miller. Mianowano ją rzecznikiem prasowym Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu. Znów była na wizji, ale teraz ona odpowiadała na pytania dawnych kolegów z redakcji. Gdy kadencja rządu dobiegła końca, zaproponowano jej funkcję kierownika zespołu public relations w Polskim Radiu.

- Radio było moim pierwszym miejscem pracy i tu teraz wróciłam - cieszyła się po przyjęciu posady. Dwa lata temu spotkała ją tragedia.

Dokładnie 14 lutego, w Walentynki pochowała męża. - Kochał życie i doceniał jego wartość. Zawsze oddany rodzinie i przyjaciołom, niósł pomoc i wsparcie nam wszystkim w każdej sytuacji i o każdej porze - wspominała w nekrologu.

Dziś prowadzi firmę doradczą, oferując szkolenia w zakresie współpracy z mediami, przygotowania wystąpień, autoprezentacji. Do telewizji nie zamierza wracać.

- Wyznaję zasadę, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - mówiła kilka lat temu. - Miałam kilka propozycji od stacji komercyjnych jednak nie skorzystałam.

Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Szelewicka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje