Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Małgorzata Rozenek-Majdan: Nie tak sobie wyobrażałam końcówkę ciąży

Odkąd okazało się, że zostanie mamą, Małgorzata Rozenek-Majdan (41 l.) codziennie w sercu ma święto. Teraz robi wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo sobie i rodzinie. Obok ma ukochanego męża, Radosława Majdana (47 l.), który czule się nią opiekuje. To jednak inny wywiad niż zwykle. Zaczęty w jednej epoce – rozmową z pięknie wyglądającą gwiazdą na gali TVN – a skończony w innej – kameralnie, przez telefon.

Świat i Ludzie: Jak 10-letni Tadek i 14-letni Staś reagują na to, że za dwa miesiące przybędzie im braciszek?

Reklama

Małgorzata Rozenek-Majdan: Są szczęśliwi. Zresztą jak my wszyscy. Widzę po nich, że już nie mogą doczekać się, gdy na świecie pojawi się ich brat.

Pani będzie rodzicem po raz trzeci, ale mąż – pierwszy! Jak się w tym odnajduje?

- Jest niezwykle przejęty. I niezwykle opiekuńczy! Chociaż to jego cecha charakterystyczna, bo zawsze taki jest. Pojawiają się w nim obawy rodzica pierwszego dziecka: na przykład czy będzie je dobrze trzymał, kąpał... To wszystko minie; miałam identyczne przy pierwszym dziecku. Radosław chce być bardzo aktywnym ojcem, będę miała w nim duże wsparcie. Dla nas to w ogóle jest szczególny czas. Od początku, gdy dowiedzieliśmy się o ciąży, czuliśmy święto, ale i duże obawy. To normalne.

Mąż planuje już wypady na boisko?

- Podczas jednego z badań usg zaskoczył mnie. Zobaczyliśmy na ekranie, jak syn trzyma przy buzi dłoń z szeroko rozpostartymi paluszkami. Radosław zauważył: 'O, jaki ma szeroki rozstaw palców. Dobrze, to idealnie dla bramkarza' (śmiech).

Czyli bramkarz?

- Zapytałam: 'A może pianista?'. A Radosław na to: 'Może być'. Bo już taki jest: kompletnie nie narzuca swojej woli. Będzie bardzo czułym ojcem, to jest najważniejsze. Jest też niezwykle czuły dla moich synów. W ogóle uważamy, że rodzina powinna sobie okazywać uczucia, przytulać się, chwalić, mówić, że się kocha...

Widziałam zdjęcie jak nawet wasze pieski tuliły się w czasie snu do małżonka.

- Traktujemy nasze psy jak członków rodziny. Jesteśmy mocno z nimi związani. Nasz Gang Majdana, jak nazywamy się na co dzień, jest ważnym elementem, naszym sposobem na życie.

A gang wciąż się powiększa: niedługo będzie trójka dzieci... …i trzy psy! (śmiech). 

- To jest nasza szczęśliwa liczba. Żartujemy, że jesteśmy swoim trzecim małżeństwem, czyli: do trzech razy sztuka.

Zmieniacie środek transportu na większy?

- Na szczęście nasz środek transportu ma wystarczającą ilość miejsc dla wszystkich.

Czytaj dalej na następnej stronie...

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rozenek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »