Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl
Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »

Małgorzata Kożuchowska szczęśliwa! Jej przyjaciel pokonał raka!

Modlitwy Małgorzaty Kożuchowskiej (47 l.) zostały wysłuchane. Bliski sercu aktorki ksiądz Marek Chrzanowski (56 l.) wygrał z chorobą.

"Dziękuję Panu Bogu, że pozwolił mi spotkać Małgosię. To wiele wniosło w moje życie. Jestem wdzięczny za jej dobroć, wrażliwość, piękno duszy i za taką normalność" – mówił rok temu ksiądz Marek Chrzanowski w czasie audycji radiowej.

Reklama

Zmagał się już wtedy z ciężką chorobą, nowotwór pustoszył jego organizm. Małgorzata Kożuchowska cały czas wspierała przyjaciela. 

Przebył dwa cykle chemioterapii i radioterapii. Gwiazda dzwoniła do niego, niosła słowa pociechy i wierzyła, że człowiek tak dobry i pełen miłości poradzi sobie z groźną chorobą. 

O jego wyzdrowienie modliła się nie tylko aktorka, ale też współbracia ze Zgromadzenia Księży Orionistów. 

Kilka tygodni temu, ku wielkiemu zaskoczeniu lekarzy, okazało się, że zmiany nowotworowe całkowicie zniknęły. Zakonnicy są przekonani, że zdarzył się cud.

Chcą, by rozpoczął się proces kanonizacyjny błogosławionego, za wstawiennictwem którego modlili się o uzdrowienie ks. Marka. Zeznawać ma jeden z lekarzy.

"W chorobie jest się przybitym do krzyża" – mówił niedawno duchowny. 

Dziś nie chce się wypowiadać dla mediów na temat swego uzdrowienia. 

Walka z nowotworem to nie pierwsze wielkie cierpienie w jego życiu. 

Gdy się rodził, doznał wylewu krwi do mózgu. Lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. Był częściowo sparaliżowany, prawie nie widział. 

Rodzice nie odpuszczali, odmawiali różańce w jego intencji, zamawiali msze święte i wozili po szpitalach i sanatoriach.

Opatrzność postawiła na ich drodze lekarza, który podjął się przeprowadzenia operacji oczu. Przeszedł pięć zabiegów. Mógł się usamodzielnić.

Kiedy był w klasie maturalnej, ze szkołą pojechał na Jasną Górę. Wtedy poczuł powołanie. 

Czytaj dalej na kolejnej stronie...

Dobry Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kożuchowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje