Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Małgorzata Kożuchowska o synku: "Janek był bardzo dzielny"

Małgorzata Kożuchowska (46 l.) wybrała się z mężem i synkiem na narty do Włoch. W jednym z tygodników opowiedziała, jak Jaś sobie poradził. To jedna z nielicznych publicznych wypowiedzi aktorki na temat dziecka.

Małgorzata Kożuchowska i jej mąż Bartłomiej Wróblewski (37 l.) świetnie jeżdżą na nartach. Marzyli, by swoją pasją zarazić synka Janka (3 l.) i to już od najmłodszych lat. Zdecydowali, że chłopczyk właśnie w tym roku po raz pierwszy założy narty. 

Reklama

Wspólnie, całą rodziną, wyruszyli na zimowy urlop we włoskie Dolomity. Kto zna Małgorzatę ten wie, że bardzo przeżywa wszystkie sprawy związane z jedynym synkiem. 

- Bała się, że mały sobie nie poradzi, że zniechęcą go upadki i nie będzie chciał się uczyć jazdy - mówią jej znajomi. - Obawiała się też tego, że może zrobić sobie krzywdę - dodają. 

Aktorka bardzo uważnie wybierała więc narciarską szkółkę. Chciała, by Janka uczył trener, który potrafi dogadać się z dziećmi. Narciarski debiut synka spędzał artystce sen z powiek. - Janek był bardzo dzielny. I co ważne, nie zniechęcał się - opowiada tygodnikowi "Świat i Ludzie" dumna mama. - Kontynuacja nauki nastąpi za rok - zapewnia już uspokojona. 

Kamień spadł z jej serca. Tym bardziej, że oboje z mężem uwielbiają zimowe sporty. - Dobrze jeżdżę, choć na pewno mistrzem nie jestem. Ale nie chodzi tu o bicie rekordów, tylko o przyjemność, jaką daje jazda na nartach - mówi gazecie aktorka. 

Ale wypoczynek we włoskich Dolomitach, tak pięknych i tak lubianych przez turystów górach, mógł zakończyć się dramatem. W niektórych regionach ogłoszono alarm, bo zagrożenie lawinowe wzrosło aż do najwyższego w pięciostopniowej skali. 

Było jak w filmie katastroficznym. Kilka miejscowości zostało odciętych od świata, a turyści dostali ataków paniki, gdy uwięzieni w górskich ośrodkach, hotelach i pensjonatach czekali na pomoc. Potężne śnieżne zaspy blokowały drogi, a turyści zostali pozbawieni możliwości powrotu do domów. 

- Nas to zagrożenie nie dotyczyło, bo wypoczywaliśmy w innym regionie Włoch - cieszy się gwiazda serialu "Druga szansa". 

O krytycznej sytuacji w Dolomitach aktorka dowiedziała się dopiero po powrocie do Warszawy. Woli nie myśleć co byłoby, gdyby wcześniej usłyszała informacje o sytuacji we włoskich górach. 

- Gdyby Małgosia dowiedziała się o tym będąc na urlopie, natychmiast zarządziłaby powrót do domu. Na wszelki wypadek. Ona nigdy nie naraziłaby rodziny - mówi jej przyjaciółka. 

Po powrocie do Warszawy plan jest napięty. Kożuchowska zaczyna zdjęcia do serialu i próby do spektaklu w teatrze, do którego wraca po kilkuletniej przerwie. Jednak jeśli czas pozwoli, jeszcze w tym sezonie znów wybierze się w góry z całą rodziną. Bo Janek zapowiada się na znakomitego narciarza. 

- Niekoniecznie musimy jechać do Włoch, lubimy też polskie góry, Zakopane i inne miejsca. Byle tylko była pogoda! - mówi Małgorzata.

***
Zobacz więcej materiałów:

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kożuchowska Małgorzata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »