Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Małgorzata Foremniak i Waldemar Dziki: Fascynacja była silniejsza niż strach

Decyzja o adopcji dwójki dzieci miała umocnić ich związek i stworzyć silniejszą rodzinę. Niestety, po jakimś czasie Małgorzata Foremniak (52 l.) i Waldemar Dziki (†60 l.) zaczęli się od siebie oddalać. Pod koniec 2005 roku przestali się razem pokazywać. Z czasem wyszło na jaw, że od dawna nie mieszkali ze sobą...

Na zdjęcia próbne do nowego serialu "Bank nie z tej ziemi" Małgorzata Foremniak szła z duszą na ramieniu. Był początek lat 90.

Reklama

Śliczna, młoda aktorka z bijącym sercem stanęła przed reżyserem Waldemarem Dzikim, postawnym góralem z burzą włosów. Jeszcze za dobrze nie wiedziała, co robić, by przed kamerą wypaść jak najlepiej.

Od początku budził w niej respekt. W napięciu oczekiwała na jego reakcję. Niepotrzebnie. Zrobiła na nim takie wrażenie, że dostała główną rolę! Ale kiedy zaczęli razem pracować, po trzech dniach chciał ją wyrzucić i kazał szukać nowej aktorki.

Ona miała już za sobą 4-letnie małżeństwo z Tomaszem Jędruszczakiem (†37 l.), informatykiem, którego pokochała jeszcze w liceum. Córkę Aleksandrę (31 l.) urodziła w wieku 21 lat i poświęcała jej każdą chwilę - karmiła piersią, przewijała, przecierała zupki.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że równocześnie grała w radomskim teatrze i pracowała w regionalnej telewizji. Nie ukrywała jednak, że przytłacza ją prowincjonalne życie. Marzyła o pracy w stolicy.

Z kolei Waldemar Dziki był w tym czasie mężem aktorki Darii Trafankowskiej (†50 l.), z którą miał syna Wita (39 l.). Małgorzata trochę się obawiała tego silnego mężczyzny, bo słyszała, że potrafi być bezkompromisowy i szorstki w bliższym kontakcie. Ale fascynacja była silniejsza...

Do życia we dwoje dojrzewali bardzo powoli. - Nasz związek zaczął się od przyjaźni. Najpierw były długie rozmowy, wzajemna pomoc. Dopiero później przyszła miłość - wspominała aktorka.

Nie było łatwo. Musieli pokonać wiele przeszkód. Mieli dzieci z poprzednich związków i byłych partnerów. Wszyscy potrzebowali czasu, żeby się oswoić z nową sytuacją. Kiedy zostali parą, obiecali sobie, że uda im się ten związek. Chcieli czerpać doświadczenie z poprzednich swoich małżeństw, pamiętając o wszystkich pomyłkach i błędach.

- Kobieta bez mężczyzny nie może być szczęśliwa - mówiła Małgorzata w jednym z wywiadów. - Jesteśmy stworzeni do tego, żeby żyć w parze. Moim spełnieniem jest Waldemar!

Doświadczony mężczyzna wniósł w jej życie wiele pozytywnych zmian. To dzięki niemu spojrzała na siebie inaczej. Reżyser wspierał ją w chwilach słabości, bo zawsze była krucha i delikatna.

Małgorzata nie spieszyła się z przedstawieniem partnera swojej córce. Wszyscy dali sobie czas. Były spotkania, weekendowe wyjazdy, długie rozmowy. W końcu Ola pokochała ojczyma jak ojca. Aktorka i reżyser zdecydowali się na ślub dopiero po 4 latach wspólnego życia, w 1998 roku.

Mimo że Małgorzata stawała się coraz bardziej popularna i nie miała wiele czasu dla siebie, zdecydowała się adoptować dwoje dzieci: Milenę (29 l.) i Patryka (22 l.). Krok ten miał utrwalić ich małżeństwo, stworzyć silniejszą rodzinę. - Adopcja to potężny trening. To była dla mnie lekcja, czym jest rodzicielstwo. Nieraz płakałam w poduszkę z bezsilności, ale dawaliśmy z Dzikim radę - cieszyła się.

Ale dodatkowe obowiązki zaczęły powoli przerastać Małgorzatę. Coraz gorzej znosiła ciągłą nieobecność męża w domu. - Waldek jest skomplikowaną osobą. Ma swoje zasady i przyzwyczajenia. Nie zawsze udaje się nam to szczęśliwie zgrać - wyznała kiedyś szczerze.

Zaczęli się coraz bardziej od siebie oddalać. Pod koniec 2005 roku przestali się razem pokazywać. Jakby tego było mało, w wypadku samochodowym zginął pierwszy mąż aktorki. Małgorzata coraz gorzej odnajdywała się w rzeczywistości...

Zawsze uchodzili za zgrane małżeństwo. Podobno nigdy nie podnosili na siebie głosu. Z czasem okazało się jednak, że od dawna mieszkali osobno: ona z dziećmi w domu na wsi koło Węgrowa, 80 kilometrów od Warszawy, on na warszawskim Mokotowie.

Mówiło się, że reżyser jest dla żony zbyt surowy i apodyktyczny, a ona nie potrafi sobie z tym poradzić. Mimo to aktorka długo nie mogła podjąć decyzji o rozwodzie. - Nasze małżeństwo się wykoleiło - przyznała w końcu Małgorzata w gronie najbliższych.

Na rozwód zdecydowali się w 2011 roku. A potem każde poszło w swoją stronę. Obojgu przypisywano w tym czasie kilka romansów. Wiadomość o śmierci Waldemara Dzikiego przyszła niespodziewanie w 2016 roku z Barcelony.

Reżyser mieszkał tam od kilku lat z ukraińską projektantką wnętrz Martą Eljasiak (43 l.). Dla Małgorzaty Foremniak wiadomość o śmierci byłego męża była szokiem.

- Moja córka Ola kochała Dzikiego jak własnego ojca. Był dla niej drogowskazem. Mieli wyjątkowe relacje - wspominała aktorka.

Od tamtej pory jest sama. - Niektórzy nazywają ten stan samotnością, ale to słowo kojarzy się z czymś smutnym. Dla mnie to było najbardziej wartościowe doświadczenie. Zbudowało mnie na nowo - zdradziła.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:


Dowiedz się więcej na temat: Małgorzata Foremniak | Waldemar Dziki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje