Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Magdalena Cielecka o aktorskim kryzysie!

Magdalena Cielecka (47 l.) jest jedną z najpopularniejszych polskich aktorek, która mimo długoletniego aktorskiego doświadczenia, wciąż zachwyca na ekranie. Ostatnio szerokim echem odbiła się okładka magazynu „Elle”, na której gwiazda zaprezentowała się topless. Dziś nie musi już nic nikomu udowadniać i przekonuje, że jako singielka jest naprawdę szczęśliwa.

Niedawno oglądaliśmy ją w roli bezkompromisowej i zdecydowanej pani mecenas w serialu "Chyłka". Na wielkim ekranie możemy ją podziwiać w filmach: "7 uczuć", "Dzień czekolady" i "Ciemno, prawie noc" - gdzie, tym razem jako dziennikarka, usiłuje rozwikłać tajemnicze zniknięcia dzieci, ale też uporać się z własną traumą z dzieciństwa...     

Reklama

W realnym życiu nie ma z tym problemu. Jest w miejscu, w którym przeszłość, której się nie wypiera, nie przeszkadza jej w czerpaniu radości z bycia tu i teraz. 

Jak wyznaje, musiała jednak do tego dojrzeć. Z wiekiem stała się też łagodniejsza dla siebie i bliźnich i bardziej otwarta na zwierzenia o życiu osobistym.  

Jest to możliwe, ponieważ "nie ma na sumieniu" żadnych grzechów, których powinna się wstydzić. Natomiast ma poczucie humoru i dystans do siebie, co z kolei pozwala jej żyć po swojemu - bez przepraszania i tłumaczenia się.

Była wolnościowym duchem, taka jest i teraz. Z radością wspomina dzieciństwo w Żarkach-Letnisku, gdzie mieszkała, zanim wyruszyła do szkoły teatralnej w Krakowie.

Jako młodsza siostra była wdzięcznym obiektem do eksperymentów naukowych, jakie przeprowadzał na niej brat. Jakich? 

Ot, chociażby przywiązywał ją do siebie linką, on na rowerze, ona na wrotkach pędzili przez las, i sprawdzał, z jaką siłą odśrodkową wyląduje na pobliskim drzewie... Na szczęście przeżyła wszystkie doświadczenia bez większych strat. 

Tak jak nie zapomniała szalonej młodości, tak nie zapomina, że przez kilka lat miała w zawodzie trudny czas. 

Trudno w to uwierzyć, ale nie otrzymywała żadnych  propozycji filmowych ani serialowych. Ratował ją teatr. 

"Na szczęście szybko zrozumiałam, że w tym zawodzie są górki i dołki. Kiedy miałam przypływ gotówki, odkładałam albo inwestowałam w coś trwałego. Mam wrażenie, że jestem zabezpieczona. Niewiele potrzebuję, niewiele wydaję" - wyznała dla "Życia na Gorąco". 

Śmieje się, że jej związki były solidnie udokumentowane. O byłych partnerach: Grzegorzu Jarzynie, Andrzeju Chyrze, Dawidzie Wajntraubie zawsze mówi dobrze. Przyjaźni się z nimi.

Kiedy potwierdziła, że rozstała się z Dawidem, rozległy się głosy współczucia, że znowu jest sama. Nie widzi nic złego w samotności. Nie ma w niej goryczy i żalu. Wierzy, że życie jest mądrzejsze od nas. Z jakichś powodów coś się wydarza lub nie.

Zobacz więcej materiałów wideo:


Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Cielecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje