Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Magda Mielcarz: Czas na trzecie dziecko!

Plotki o kryzysie w jej małżeństwie okazały się nieprawdziwe. Świadczy o tym fakt, że gwiazda poważnie myśli o rodzeństwie dla swoich córek.

Najbliższe miesiące będą dla niej niezwykle ekscytujące. Filmowa Ligia z „Quo vadis” przygotowuje się obecnie do wydania debiutanckiej płyty, którą promuje singiel „Sister Army”.

Reklama

Ale to nie kariera jest dla Magdaleny Mielcarz (39 l.) najważniejsza. Na pierwszym miejscu zawsze stawiała rodzinę, a ta być może niebawem znów się powiększy.

Ledwo wiązała koniec z końcem

Magdalena już w młodości była ambitną, stąpającą twardo po ziemi dziewczyną. Jako uczennica warszawskiego liceum spróbowała sił w modelingu, a potem w aktorstwie. Zarabiała krocie, ale nieodpowiednio zainwestowane w nieruchomości pieniądze sprawiły, że ledwo wiązała koniec z końcem. 

W końcu wyjechała do Ameryki, licząc, że jej los się odmieni. I tak się stało... W Los Angeles, które stało się jej drugim domem, poznała o cztery lata starszego przedsiębiorcę i prawnika Adriana Ashkenazy’ego. 

Para szybko przypadła sobie do gustu. Sakramentalne „tak” powiedzieli w 2007 r., a wesele zorganizowali w jednym z hoteli należących do jego rodziny.

Gdy w 2009 r. okazało się, że Magdalena jest w stanie błogosławionym, oszalała z radości. Niestety, nie na długo. Wkrótce euforia ustąpiła miejsca depresji.

"Miałam zjazd i to było bardzo dziwne. Myślałam sobie: „Ale jak to? Przecież tego chciałam” – zdradza Mielcarz. 

Po narodzinach Mai wszystko wróciło do normy, a zachwycona macierzyństwem Magdalena zdecydowała się na drugie dziecko. I tak cztery lata temu ich rodzina powiększyła się o kolejną pociechę – Indię. 

"Dużo rzeczy w wychowaniu dzieci czerpię od mamy. W chwilach zwątpienia jej mądrość i niezachwiany optymizm rozświetlają wszystko jak pochodnia. Ale ta odległość między nami jest trudna. Podróż trwa 12 godzin" – narzeka modelka. 

Jej mama też musiała się do tego przyzwyczaić. 

"Wytłumaczyłam sobie jakoś ten dystans. Mieszka tam, gdzie lubi, ma kochającego męża i wspaniałe córki" – mówi pani Barbara. 

Cieszy ją, że Magda dba, by dziewczynki znały język swoich przodków. Obie świetnie komunikują się po polsku. 

"To jest praca non stop" – zapewnia gwiazda. 

W osiągnięciu celu pomagają jej wakacje spędzane co roku w Polsce.

"Dwa miesiące pobytu w moim rodzinnym kraju to dla nich okazja, by ćwiczyć język, zobaczyć się z dziadkami, poznać polskie smaki i kulturę, a także nowe miejsca. Adrian uwielbia Mazury, a ja kocham polskie morze" – wyznaje.

Ona marzy o synu, mąż o córce 

Mimo dobrej passy, niedawno modelka musiała zmierzyć się z bolesnymi plotkami na temat kryzysu w swoim związku. Gdy w artystycznym światku zaczęto szeptać o jej rozwodzie, Magdalena opublikowała na Instagramie zdjęcie z ukochanym i podpis: 'Wszystkim, czego potrzebujesz, jest miłość'. 

Okazało się, że po 10 latach odnowili z Adrianem małżeńską przysięgę. A teraz planują powiększenie rodziny.

"Chciałabym mieć synka. Ostatnio nawet zastanawiałam się, czy to już pora na trzecie dziecko. To zabawne, bo to głównie mężczyźni marzą o męskim potomku, ale to nie dotyczy mojego męża. Jemu jest dobrze z samymi babami" – śmieje się Magdalena. 


Dowiedz się więcej na temat: Magda Mielcarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje