Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Ma trudne relacje z nieślubnym synem

Janusz Panasewicz ma mieszkającego w USA 20-letniego syna Oliwiera. Niestety, widują się bardzo sporadycznie.

Zespół Lady Pank właśnie świętuje swoje 30. urodziny. Z tej okazji przygotowano wiele koncertów. Taka uroczystość nie mogła obejść się także bez fanów w Ameryce. W końcu jest to jeden z ulubionych zespołów Polonii.

Reklama

Dlatego też Janusz Panasewicz (55 l.) wraz z zespołem poleciał niedawno na koncert do Chicago. Ostatni raz gościli w "Wietrznym mieście" w 2007 roku.

Piosenkarz ma szczególny sentyment do Chicago. Nie tylko dlatego, że w latach dziewięćdziesiątych mieszkał tu przez kilka lat, ale dlatego, że, o czym mało kto wie, wciąż mieszka tu jego... syn! Oliwier.

Miłość, która bardzo szybko zgasła

Dzisiaj Oliwier jest już dorosłym mężczyzną. Ma dwadzieścia lat i jest uderzająco podobny do wokalisty. Niestety ich relacje były i są sporadyczne.

- Widują się zwykle podczas wizyt Janusza w Ameryce, gdy akurat razem z zespołem tam koncertuje - mówi mieszkająca w USA osoba dobrze znająca wokalistę Lady Pank.

Oliwier jest owocem amerykańskiego związku piosenkarza z mieszkającą w Chicago Polką (ze względu na delikatność sprawy nie publikujemy jej nazwiska).

Kiedy poznali się na koncercie Lady Pank w nieistniejącym już chicagowskim kinie Milford na początku lat 90., ona była barmanką. Jak wspominają znajomi pary, związek trwał jakiś czas, Panasewicz często zatrzymywał się w mieszkaniu swojej dziewczyny, której, jako rockandrolowiec, bardzo imponował. Problem pojawił się, kiedy okazało się, że kobieta jest w ciąży.

- Od początku było wiadomo, że Janusz nie zostanie w Chicago na stałe, a ona nie chciała wracać do Polski. Dobrze wiedział, że w Ameryce nie zrobi kariery, że jego publiczność jest w Polsce. Wyjechał.

Czy był przy narodzinach swojego syna? Kiedy zobaczył go po raz pierwszy? Co wtedy czuł? Czy miał wyrzuty sumienia? To trudne pytania. Jak było naprawdę - wiedzą tylko oni. Historia ta ciągnie się za Panasewiczem od lat.

- Jest nieprawdziwa - powiedział dociskany przez media, jednak potwierdzają ją inne osoby, w tym muzycy, dawni znajomi wokalisty.

Świadomie przeżywa późne ojcostwo

Dziś Janusz Panasewicz jest troskliwym ojcem dwóch wspaniałych bliźniaków - Brunona i Juliusza. Tyle że w Polsce. Chłopcy urodzili się w październiku 2007 roku, a ich mamą jest Ewa Smolarczyk. Całą czwórkę można czasem spotkać w parku lub na placu zabaw, a sam Panasewicz powtarza, że późne ojcostwo zmieniło go na korzyść.

Swoje ojcostwo w sposób świadomy wokalista przeżywa zresztą po raz pierwszy. Nie wszyscy wiedzą, że Janusz Panasewicz ma bowiem... jeszcze jednego syna, Wojciecha, z pierwszą żoną, z którą rozwiódł się przed wielu laty.

FG

Dowiedz się więcej na temat: dzieci | Janusz Panasewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje