Reklama

Reklama

Panasewicz nie przyznaje się do nieślubnego syna!

Wokalista Lady Pank to prawdziwy rockandrollowiec - wyroki sądowe, nieślubne dzieci... Co jeszcze?

Niedawno 52-letni Janusz Panasewicz wywinął się od więzienia, ale nie było mu dane zaznać spokoju na długo. Ostatnio gruchnęła wieść, jakoby muzyk miał w Stanach Zjednoczonych nieślubnego syna, z którym nie utrzymuje kontaktu.

"To były początki lat dziewięćdziesiątych. Panasewicz mieszkał przez jakieś cztery lata w Chicago" - wspomina w rozmowie z "Super Expressem" Andrzej Dylewski, były perkusista Lady Pank, a obecnie szef firmy nagraniowej w Chicago.

Reklama

"Grał koncerty, a w chwilach wolnych chodził zabawić się do nieistniejącego już klubu Chicago 21. Tam pracowała Karolina. Rudowłosa, zgrabna i piękna barmanka. Zamieszkali razem. Karolina zaszła w ciążę. Na świat przyszedł ich syn. Janusz nie rozmawiał ze mną na jego temat, nie pamiętam, by szczególnie cieszył się, że został ojcem. Potem wrócił do Polski, Karolina została w Stanach" - opowiada pan Andrzej.

Taką wersję wydarzeń potwierdza również Włodzimierz Wander, były saksofonista Niebiesko-Czarnych, u którego w klubie w Chicago Panasewicz często grywał:

"Pamiętam, że spotykał się z rudowłosą Karoliną, urodziło im się dziecko, mieli się pobrać. Ale nie wiem, czy to zrobili. Przez pewien czas dziecko było wielką tajemnicą, ale przecież trudno to ukryć. Zwłaszcza że Olivier podobny jest do niego jak dwie krople wody" - mówi Wander.

Wydaje się niemożliwe, by dwóch bliskich współpracowników Panasewicza, w dodatku wyjawiających swoje nazwiska, mówiło nieprawdę. Mimo to Janusz wszystkiemu zaprzecza: "W Chicago krążą różne historie na mój temat. A ta jest nieprawdziwa" - powiedział "Super Expressowi".

Zaprenumeruj Biuletyn Pomponika na tej stronie!

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Janusz Panasewicz

Reklama

Reklama

Reklama