Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Ma ogromny żal do Krystyny Jandy

Jerzy Bończak w budynku starego kina Ochota planował wraz z Witoldem Orzechowskim stworzyć kinoteatr Joker. Niestety, uprzedziła go Krystyna Janda. "Oszukano nas, okradziono z pomysłu" - twierdzi.

Aktor uważa, że jako pierwszy wpadł na pomysł wykorzystania nieczynnego od lat budynku. Chcieli go odrestaurować i przywrócić do życia. Stawiali na lekki repertuar: komedie i musicale - pisze tygodnik "Na żywo".

Reklama

To dzięki ich zaangażowaniu udało się uratować obiekt - przez rok walczyli o wpisanie go do rejestru zabytków (udało się to w lutym br.).

Budynek w ostatnich dniach lipca przejęła jednak Krystyna Janda. Jej fundacja podpisała umowę z właścicielem budynku, na mocy której, może go dzierżawić przez dwadzieścia lat i prowadzić w nim działalność artystyczną.

W dawnym Kinie Ochota powstanie więc Och-Teatr. Jak zapowiada aktorka, będą wystawiane tam spektakle nowoczesne, bardziej odważne, podejmujące aktualne problemy społeczne. Nie zabraknie również koncertów piosenki literackiej. Janda podkreśla, że chce dotrzeć do młodych ludzi, szkół. Wizerunkiem teatru zajmie się Maria Seweryn.

"Chcemy nawiązać współpracę z warszawską młodzieżą, ze szkołami. Specjalnie dla nich przygotujemy programy edukacyjne związane z teatrem i filmem" - zdradziła Seweryn.

Fundację Krystyny Jandy czeka gigantyczna praca - kino wymaga generalnego remontu, m.in. wymiany dachu, elektryki, generalny remont łazienek, przebudowa dużej sali, która będzie musiała pomieścić 400. widzów.

Janda, jako właścicielka Teatru Polonia, twierdzi, że nowy teatr pozwoli rozwinąć dotychczasową działalność:

"Brakowało nam godzin i dni, aby prezentować wszystkie spektakle, dlatego szukaliśmy nowej sali, która pozwoliłaby nam rozwinąć działalność. Szczęśliwie się złożyło, że ta sala czekała na nowego zarządcę".

Jerzy Bończak o tym, że budynek dzierżawić będzie Janda, dowiedział się 28 lipca. Aktor nie ukrywa, że ma do koleżanki po fachu wiele żalu: "Gdy sprawa zrobiła się głośna, Krystyna zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nic nie wiedziała o moich staraniach. Przyjmuję to za dobrą monetę, chociaż jakiś czas temu sam jej o tych planach mówiłem, gdy spotkaliśmy się na planie filmowym" - mówi "Na żywo".

"Jestem rozczarowany ludźmi i zniesmaczony sytuacją" - dodaje.

Asystentka aktorki przebywającej obecnie na wakacjach, poproszona o komentarz, powiedziała: "Nie zamierzam się w tej sprawie z Krystyną Jandą kontaktować".

Zobacz również: Janda nadal dzwoni do męża

Na Żywo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Janda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »