Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Łukasz Płoszajski opowiedział o swoim nadprzyrodzonym darze

Przystojny brunet z zawadiackim uśmiechem podbił serca wielbicielek rolą Artura w serialu "Pierwsza miłość". Łukasz Płoszajski (40 l.) w wolnych chwilach prowadzi swój kanał w internecie, na którym prezentuje niebywałe zdolności czytania w… ludzkim umyśle. "Rewii" opowiada, skąd u niego taki dar i jakim jest ojcem dla 7-letniego syna Mikołaja.

Skąd u pana zdolności czytania ludziom w myślach?

Reklama

Umysł ludzki fascynuje mnie od dawna. Zawsze ciekawiło mnie, jak rozpoznać kłamstwa, dlaczego ulegamy innym ludziom albo jak można przewidzieć przyszłość. Tworząc program w internecie "Haker umysłu", chciałem dać ludziom do myślenia.

Może warto zgłosić ten pomysł do telewizji?

Liczę na to, że w końcu trafi on do telewizji i ktoś odkryje prawdziwy potencjał, który w nim drzemie.

Narzekał pan kiedyś, że nie znosi rano wstawać. Coś się zmieniło w tej sprawie?

Nadal tego nie znoszę. Wtedy myślę o mleczarzach, którzy w czasach mojego dzieciństwa zostawiali przed drzwiami butelkę mleka przed siódmą rano, więc musieli wstać o piątej. Uważam, że to nieludzkie.

Jakim był pan dzieckiem?

W szkole byłem prymusem, choć zdarzało mi się nie zdać do następnej klasy. Na podwórku z kolei bawiłem się z największymi łobuzami na osiedlu, ale rodzice nie mieli ze mną problemu. Zawsze wiedziałem, że są granice, których nie wolno przekraczać.

Po kim odziedziczył pan talent aktorski?

Nikt z rodziny nie pracował w tym zawodzie, stąd też wszyscy byli zaskoczeni, gdy wybrałem się na studia aktorskie. A prawda jest taka, że od dziecka marzyłem o tym, żeby grać jak Sylvester Stallone.

Patrząc na swojego syna Mikołaja widzi pan siebie?

Byłem dużo spokojniejszy od niego, ale cieszę się, że Mikołaj ma tyle energii. Martwiłbym się, gdyby przez cały dzień bawił się jednym klockiem. Widzę, że mnie naśladuje, choć nie podjął jeszcze decyzji, czy zostanie piłkarzem, koszykarzem czy aktorem. Pomogę mu rozwijać jego pasje, bo chcę, żeby był szczęśliwym człowiekiem. I żeby chodził do pracy z uśmiechem. Tak jak jego tata.

Jest pan dla niego autorytetem?

Mam z nim teraz doskonały kontakt i z biegiem lat nie chciałbym tego stracić. Pragnę, żeby Mikołaj zawsze czuł, że może na mnie polegać i że jestem jego najlepszym przyjacielem.

***

Zobacz więcej materiałów z życia gwiazd:

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Płoszajski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje