Aleksander Kwaśniewski o najszczęśliwszym dniu w życiu
Aleksander Kwaśniewski udzielił obszernego wywiadu, w którym wyznał, jaki dzień był dla niego najważniejszy w życiu.
"Kiedy to oceniam z perspektywy lat, chyba ten, kiedy się ożeniłem" - mówi szczerze w rozmowie z Oliwierem Starczewskim dla magazynu GQ.
Aleksander Kwaśniewski nie od razu ożenił się z Jolantą Kwaśniewską
Aleksander Kwaśniewski wspomniał początki związku z Jolantą Kwaśniewską. Nie było łatwo. Musiał zabiegać o nią.
"(...) miała chłopaka, więc nie było to takie proste. Poświęciłem temu sporo czasu i wysiłku. Później, kiedy już staliśmy się małżeństwem, przeprowadziliśmy się do Warszawy. Zacząłem pracę zawodową, moja żona również, więc ze znalezieniem wolnego czasu bywało różnie". - wspomina w rozmowie z GQ.
Kwaśniewski starał się jednak robić wszystko, by jego żona czuła się w związku szczęśliwa.
"Ukułem sobie tezę, iż udane małżeństwo polega na tym, że mężczyzna nie narzuca się ze swoją obecnością. W latach 80. rzeczywiście ja się zbytnio w domu sobą nie narzucałem. Miałem wiele obowiązków, ale starałem się to odrobić w okresie prezydentury. To był czas, kiedy byliśmy bardzo blisko. Mieszkaliśmy w pałacu, wyjeżdżaliśmy wspólnie".
Przyznaje, że po przejściu na emeryturę jego relacja z żoną wygląda zupełnie inaczej, bo też życie codzienne jest zupełnie inne.
"Jesteśmy blisko, ale jednocześnie szanujemy pewne strefy wolności, które musi każdy człowiek mieć, żeby bliskość nie oznaczała "pressingu na całym boisku". Mamy przestrzeń na własne hobby i znajomości. Cieszę się, kiedy żona wychodzi na spotkanie z koleżankami, a ona nie ma pretensji, gdy ja oglądam mecz piłki nożnej" - wyjaśnia.
Aleksander Kwaśniewski o rodzinie
Aleksander i Jolanta Kwaśniewscy w listopadzie ubiegłego roku obchodzili 46 rocznicę ślubu. Były prezydent uważa, że rodzina jest najważniejsza.
"Uważam, że rodzina jest potrzebna, także w działalności, którą ja prowadziłem" - podkreśla Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Oliwierem Starczewskim dla magazynu GQ.
Kwaśniewski przyznał, że jego praca najpierw jako ministra potem w pałacu była "niezwykle stresująca, zmienna, nieprzewidywalna".
"(...) każdy potrzebuje stałych punktów odniesienia. Takim punktem jest rodzina. Dzięki rodzinie jest dokąd wracać i dzięki niej można wysłuchać uczciwych opinii".
"Bardzo sobie ceniłem, że mogłem wrócić do domu i usłyszeć, co sądzą o mojej pracy żona i nastoletnia córka, która też miała już swoje zdanie. I choć często się z nimi nie zgadzałem, to jednak otrzymywałem poważny sygnał, żeby wziąć pod uwagę inny punkt widzenia. Uważam, że każdy, który posiada ten rodzinny grunt, jest lepszym politykiem niż taki bez rodziny. I nie czynię tu do nikogo żadnej aluzji" - zaznaczył Kwaśniewski.
Zobacz też:







