Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krzysztof Ibisz przeżył dramat. Wciąż trudno jest się z tym pogodzić

W tym roku zrobi to po raz pierwszy. W dzień Wszystkich Świętych Krzysztof Ibisz (54 l.) zapali znicze i położy kwiaty na grobie ojca. Władysław Ibisz zmarł pod koniec lutego br. w wieku 80 lat...

Prezenterowi z pewnością będą w tym dniu towarzyszyć synowie Maksymilian i Vincent. Nie sposób będzie oprzeć się wspomnieniom z dzieciństwa spędzonego na warszawskiej Woli, kiedy to ukochany tata był dla pana Krzysztofa jednym z największych autorytetów. 

Reklama

- W latach 60. był kierownikiem w Domu Słowa Polskiego, a później został jego dyrektorem. Właśnie tam się poznali z mamą - opowiadał Krzysztof Ibisz w niedawnym wywiadzie. 

Niestety, jego rodzice rozstali się, gdy miał zaledwie 4 lata, ale nie osłabiło to relacji chłopca z żadnym z nich. - Mieliśmy taki rytuał: wpadam do taty w niedzielę po porannej mszy, smażymy razem cebulę, jemy z chlebem i rozmawiamy - wspominał prezenter. 

- Jeździliśmy też na Mazury, na pole namiotowe. Miałem swój namiot, małą jedynkę, a tata swój. To on nauczył mnie korzystać z kompasu, rozpalać ognisko. Miałem ze sobą zawsze nóż finkę, który dostałem od niego, bo był przed wojną harcerzem. I tak finka przechodzi z rąk do rąk, z pokolenia na pokolenie, bo teraz ma ją mój młodszy syn Vincent. 

Krzysztof Ibisz z niejednego pieca chleb jadał: z wykształcenia jest aktorem, ale był też dziennikarzem, a nawet posłem na Sejm. A pan Władysław zawsze był z syna niezwykle dumny. Przeżywał, kiedy rozpadały się jego małżeństwa z dziennikarką Anną Zejdler-Ibisz i aktorką Anną Nowak-Ibisz. 

Ostatnie lata jeszcze bardziej zbliżyły do siebie ojca i syna. - Byłem u taty codziennie, goliłem go, kiedy już nie mógł tego robić sam, robiłem masaż pleców. Bardzo za nim tęsknię. Jednak czas nie leczy ran - mówi ze smutkiem prezenter, by dodać: - Tata dużo pracował, był ambitny, więc przypłacił to chorobą serca. Czasy były takie, że się dużo paliło. Fizycznie jestem do niego podobny. Był wysoki i przez długi czas chudy. 

Wszystko to z pewnością powróci w niezwykłej atmosferze listopadowego święta. A Krzysztof Ibisz zrobi wszystko, żeby również jego synowie dobrze zapamiętali dziadka. 

***
Zobacz więcej materiałów:


Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Ibisz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL