Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krzysztof Hanke: Fascynowały mnie panie o ostrych charakterach

Krzysztofa Hanke (61 l.) wiele osób kojarzy głównie z rolą "Bercika" z serialu "Święta wojna". Aktor ma na swoim koncie jednak wiele innych ciekawych projektów zawodowych. A jaki jest prywatnie? Okazuje się, że jest bardzo aktywnym człowiekiem, który nie boi się nowych wyzwań. Gra w hokeja, tenisa, a nade wszystko upodobał sobie żeglarstwo i jest nawet... kapitanem jachtowym. Od takiej strony mało kto go zna!

- W życiu nigdy na nic nie jest za późno - mówi Krzysztof Hanke. Od września do października oglądaliśmy go w zupełnie nowej roli w programie "Lepiej późno niż wcale" telewizji Polsat. - Lubię podejmować wyzwania, sprawdzać się w ekstremalnych warunkach. Przeżyłem przygodę życia. Od walki na miecze samurajskie po oczyszczanie w świątyni Zen i kolację u króla Bali - dodaje.

Reklama

- Producenci zadbali, by niczego nam nie zabrakło, a przede wszystkim wrażeń. Po kilku dniach mieliśmy do firmy Golden Media takie zaufanie, że nie dbaliśmy o to, że brakowało nam snu. Atrakcje i przygody były takie, że szkoda było czasu na sen. Japońska kuchnia, wiadomo - jest doskonała, ale ja tęskniłem za wieprzowiną. Bo dla Ślązaka, wiadomo, najpyszniejsze są: rolada, kluski i modro kapusta - śmieje się.

Krzysztof Hanke urodził się w Świętochłowicach, ale wychowywał w Bielszowicach, dzielnicy Rudy Śląskiej. Dokładniej za murem kopalni "Bielszowice". Później pracował tam pół roku pod ziemią w nadziei, że uchroni się przed wojskiem. Na nic się to zdało, bo do wojska trafił. Po wyjściu skończył Studium Kulturalno- Oświatowe we Wzdowie na Podkarpaciu. - Wróciłem do Bielszowic. Zacząłem pracę w zakładowym domu kultury. W tamtejszym radiowęźle przepracowałem prawie 7 lat - mówi.

Z rozrzewnieniem wspomina swoje dzieciństwo. - Ojciec (Henryk) miał rozrywkowy charakter, bardzo wesoły i serdeczny człowiek. Pracował jako kierowca autobusu w kopalni. Fajnie mieliśmy ja i mój brat Zbyszek, bo od najmłodszych lat zabierał nas na wycieczki. Dzięki tacie zwiedziłem całą Polskę - wspomina Krzysztof. - Mama Anna była dla nas wielkim autorytetem, tak jest do dzisiaj. Rodzice wiele nas nie pouczali, ale przekazali, że trzeba być przyzwoitym. I że należy szanować czyjąś pracę. Na Śląsku etos pracy jest silny do dzisiaj - wyznaje Krzysztof.

Jakim był dzieckiem? - Kreatywnym. Jeśli w mojej podstawówce (nr 13) była afera, to Hanke brał w niej udział - wyznaje. W wieku 12 lat napisał pierwszy "poemat pornograficzny", który natychmiast wpadł w ręce nauczyciela. - Mama musiała przyjść do szkoły, ale skończyło się bardzo dobrze, dostałem ksywkę "Poeta" - śmieje się.

Czytaj dalej na następnej stronie

Dowiedz się więcej na temat: Życie na gorąco

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje