Wieniawa wystąpiła z Bocellim. Nie wszyscy byli zachwyceni
Julia Wieniawa zajmuje się wieloma rzeczami, ale w ostatnim czasie szczególnie mocno stawia na rozwój w kierunku muzycznym. Parę miesięcy temu 27-latka wydała drugą płytę, którą promowała na cieszącej się dużą popularnością trasie koncertowej.
Niespodziewanie pod koniec lipca, po znaczących w sieci, celebrytka ogłosiła, że już wkrótce, o czym nawet nie śmiała marzyć, stworzy duet z Andreą Bocellim. I rzeczywiście: w połowie sierpnia wystąpiła z włoskim tenorem dwukrotnie: w Gdańsku i Warszawie.
Zarówno samo ogłoszenie tej współpracy, jak i jej finalny efekt wywołały spore zamieszanie w internecie. Jedni cieszyli się i gratulowali, inni natomiast nie mogli zrozumieć, dlaczego śpiewak i jego zespół wybrał właśnie Wieniawę.
Mało kto wiedział, że na widowni w trakcie koncertu była obecna m.in. Izabella Krzan. Prezenterka bez ogródek oceniła Julkę.
Krzan słuchała Wieniawy na żywo u boku Bocellego. Szybko wyrobiła sobie o niej zdanie, mówi to wprost
Nowa prowadząca "Dzień Dobry TVN" przyznała, że na show wybrała się z mamą i ciocią. Całość zrobiła na niej duże wrażenie, a do głośnego udziału Wieniawy nie ma żadnych zastrzeżeń.
"Było bardzo dobrze, Julka. Wierzę, że ona to wie i czuje, i ma ludzi wokół, którzy obiektywnie i serdecznie jej to powiedzieli. To był bardzo dobry wykon, bardzo dobry występ. Ogromne nazwisko obok niej to jest coś, co może zestresować, może sprawić, że nie jest wszystko tak idealne, jakbyśmy chcieli" - powiedziała Plejadzie.
Krzan zdaje sobie sprawę, że mimo to na jej branżową koleżankę spłynęła fala krytyki. Według niej w takich chwilach postawa rodaków powinna być zupełnie inna.
"Myślę, że Julka nie ma sobie niczego do zarzucenia i naprawdę fajnie, gdybyśmy klaskali i ją wspierali" - stwierdziła.
Krzan zaapelowała do rodaków. Z góry wie, że są na to marne szanse
Gwiazda telewizji, która przecież sama regularnie czyta o sobie nieprzychylne opinie w internecie, zachęca do tego, by - tak jak ona - skupiać się przede wszystkim na swoim podwórku i opinii najbliższych. Zwłaszcza że krytyki tak naprawdę nigdy nie usłyszała wprost.
"Nigdy nie spotkałam się z kimś, kto taki komentarz, takie słowa powiedziałby mi w twarz. Nigdy w życiu. Zawsze to są komentarze na Instagramie, bo kozak w necie i wiadomo co dalej..." - dodała.
Zdaje sobie jednak sprawę, że takie praktyki dotyczą niemal każdej dziedziny życia i że jej apele na niewiele się tu zdadzą.
"To jest taka sama historia jak o sportowcach. Możemy ich kochać i nosić na rękach jednego dnia, kiedy wygrywają, a kiedy powinie im się noga, nagle są najgorsi, albo nagle nie umieją tego robić. Mogę sobie gadać, a i tak to się będzie działo w internecie" - skwitowała gorzko.

Zobacz też:
Izabella Krzan nie marzy o ślubnym kobiercu. "Lepiej powiedzieć nie"
Izabella Krzan wyznała prawdę o znajomości z Rafałem Brzozowskim. Tak po latach wygląda ich relacja








