Reklama

Reklama

Krystyna Janda sprzeda swój dom?

Wydawało się, że nic nie jest w stanie pokonać wybitnej aktorki Krystyny Jandy (59 l.). Po każdym niepowodzeniu podnosiła się. Nawet w dniu śmierci męża Edwarda Kłosińskiego wyszła na scenę Teatru Polonia i zagrała.

- Kocham ten zawód, ten okrutny zawód aktora - mówiła w jednym z wywiadów. Mimo że jej serce pękało z bólu, pracowała ze wszystkich sił, by jej ukochany Teatr Polonia, a także druga, utworzona już po śmierci męża scena Och-Teatr, były w dobrej kondycji finansowej. Premiera goniła premierę. Obie sceny wystawiały sztuki ambitne.

- Nie chcę się nachapać - mówiła gwiazda. - Bo gdybym chciała, grałabym w kółko "Shirley Valentine" i już. Założyłabym spółkę z o.o. i w jakiejś małej salce odkładała zarobione pieniądze.

Reklama

A jednak, jak udało się dowiedzieć tygodnikowi "Na żywo", pani Krystyna ostatnio martwi się o pieniądze...

- Teatr Polonia przysparza jej problemów finansowych - zdradza pismu osoba z otoczenia artystki. - Przyczyną tego stanu rzeczy była m.in. katastrofa smoleńska i przeciągającą się żałoba narodowa. W tym czasie Polonia nie funkcjonowała. Odwołano wiele spektakli, zwrócono pieniądze za bilety. Ale pensje pracownikom - aktorom i obsłudze teatru - zapłacono normalnie.

By Polonia wyszła na prostą, jej właścicielka potrzebuje zastrzyku gotówki. Poważnie rozważa nawet sprzedaż lub zastawienie ukochanej willi Zacisze w Milanówku! Aktorka wielokrotnie podkreślała, że to dom z duszą. Gdy się do niego wprowadziła ponad 20 lat temu, zabytkową rezydencję zamieszkiwały... duchy, które udobruchała za pomocą kropidła.

Zacisze jest warte co najmniej 3 mln zł, ale pani Krystyna nie chce się z nim rozstawać. I robi wszystko, by do tego nie doszło. Stara się o fundusze na dofinansowanie Polonii.

- Myślę o takim rozwiązaniu, żeby podpisać z polskim państwem umowę o partnerstwie publiczno-prywatnym. Podstawę finansową mielibyśmy zapewnioną - powiedziała niedawno w wywiadzie dla jednego z opiniotwórczych tygodników.

- Krystyna walczy o utrzymanie Polonii i domu w Milanówku jak lwica - zdradza "Na żywo" jej przyjaciółka. - Ale czasem widać po niej, ile te zmagania z problemami ją kosztują. Gdy Edward żył, ważne decyzje uzgadniała z nim. Bez wsparcia męża Krysia stała się bardzo krucha. To on był jej siłą.

Ostatnio na murze okalającym posiadłość aktorki pojawiła się tablica upamiętniająca jej męża. Umieszczono na niej napis: "W tym domu spędził ostatnie szczęśliwe lata swego życia wybitny operator filmowy Edward Kłosiński". Wielu mieszkańców Milanówka zastanawia się, czy nie oznacza to przypadkiem, że Krystyna Janda zamierza wyprowadzić się z tego miejsca. I chce ochronić pamięć o mężu przed zapomnieniem.

- Mamy nadzieję, że pani Janda nie sprzeda domu - mówi jej sąsiad. - Jesteśmy dumni, że tu mieszka.

Monika Galicka

(nr 5)

Na Żywo
Dowiedz się więcej na temat: Krystyna Janda

Reklama

Reklama

Reklama