Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Przejdź na stronę główną Interia.pl

Krystyna Janda dumna z syna. Chodzi o "Seks dla opornych"!

Wzruszenie odbiera Krystynie Jandzie (64 l.) głos, gdy patrzy na starszego syna uwijającego się na scenie. Przepełnia ją duma. Adam poszedł w ślady ojca i właśnie rozpoczął współpracę z matką.

Radość aktorki wydaje się nie mieć granic. A to dlatego, że po latach spełniło się jej marzenie. Dopiero teraz doczekała się momentu, kiedy jej 26-letni syn zaczął pracować razem z nią w teatrze. - Adam ustawia światło przy przedstawieniu "Seks dla opornych". Zaczynał od fotosów do spektakli, teraz już robi coś poważniejszego i zgodnie ze swoją wielką pasją - zdradza "Na Żywo" jeden z pracowników teatru.

Reklama

Syn Jandy zajmuje się tym, czym przed laty jego nieżyjący ojciec, Edward Kłosiński. Do dziś w repertuarze Teatru Polonia są spektakle "Boska" i "Kobiety w sytuacji krytycznej", do których światła ustawiał Edward, na plakacie widnieje jego nazwisko w czarnej ramce...

Był światowej sławy operatorem filmowym i wielką miłością Krystyny Jandy, ojcem ich dwóch synów - Adama i Andrzeja. W ostatnich latach życia razem z żoną założył Fundację Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury, prowadzącą dziś Teatr Polonia i Och-Teatr. Przede wszystkim zajmował się reżyserią światła przy realizowanych spektaklach w teatrze żony.

Był dla niej ogromnym wsparciem, partnerem na dobre i na złe. Widziała w nim pięknego człowieka, oddanego temu, co robił. Dla Krystyny połączenie miłości i pracy było życiowym spełnieniem. Dlatego tak bardzo dotknęła ją śmierć ukochanego męża, z którym przeżyła dwadzieścia siedem lat. Opiekowała się nim ofiarnie, gdy walczył z nowotworem płuc. Dziewięć lat temu odszedł, a jej świat legł w gruzach. Od tej pory musiała radzić sobie sama, zarówno w życiu, jak i w teatrze. Brakowało jej zaufanej męskiej ręki. W tym czasie Adam przygotowywał się do matury. Nie wybrał studiów

związanych z filmem czy teatrem. Zdecydował się na amerykanistykę, a jego młodszy brat wybrał fizykę. Sławna matka nie chciała ingerować w ich życiowe wybory. - Kiedy mój mąż umarł, synowie byli nastolatkami. I tego samego dnia stali się dla mnie dorośli, z dnia na dzień zostali moimi partnerami życiowymi. Partnerom życiowym już się nie dyktuje, gdzie mają iść na studia - wspominała artystka.

Gwiazda powiedziała im: "Róbcie, co chcecie ze swoim życiem, ja was nie będę do niczego zmuszała. Uważam, że jesteście dorośli".

- Byli bardziej odporni i silniejsi w tamtej chwili ode mnie - opowiadała potem Janda. Nigdy nie straciła nadziei Wkrótce obaj wyprowadzili się z rodzinnego domu, zajęli własnym życiem. Z czasem coraz bardziej zaczęło jej brakować wsparcia ze strony synów w teatrze. Dziś zarówno Och-Teatr, jak i Polonia, stoją na jej barkach. Ale czy któreś z jej dzieci da radę?

- Bardzo się o to bała - zdradza znajomy aktorki w rozmowie z "Na żywo". Dlatego, gdy Adam coraz bardziej angażował się w pracę w teatrze, jego mama witała to z nadzieją. A gdy po raz pierwszy zaczął ustawiać światła do spektaklu, odetchnęła z ulgą. - Krystyna ma nadzieję, że Adam zastąpi z czasem swojego ojca. Jest z niego bardzo dumna i o wiele spokojniejsza o przyszłość jej teatrów - przyznaje informator gazety.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje