Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Krawczyk o synowej: Marzę, by pozwoliła mi spotkać się z wnukiem

Krzysztof Krawczyk (67 l.) zamierza osobiście stawić się w listopadzie w sądzie po tym, jak odebrał pozew, w którym jego była synowa Aleksandra domaga się od niego alimentów na wnuka, Bartka Krawczyka (7 l.).

W maju tego roku do sądu we Wrześni trafił pozew alimentacyjny przeciwko Krzysztofowi Krawczykowi. Była synowa gwiazdora domaga się, aby bogaty dziadek dorzucił się do wychowania wnuka.

Kobieta od kilku lat żyje w nędzy. Doszło nawet do tego, że 7-latek nie pojawił się w szkole, bo jego mamy nie było stać na wyprawkę.

Aleksandra postanowiła poszukać pomocy, występując na drogę sądową - prawo daje jej taką możliwość, gdy ojciec dziecka nie jest w stanie utrzymać dziecka. Co na to Krzysztof Krawczyk?

Reklama

"Już raz sąd oddalił pozew przeciwko mnie, a płatnikiem alimentów stał się mój syn" - mówi artysta "Rewii", wskazując tatę małego Bartka - Krzysztofa juniora Krawczyka.

"Prosiliśmy z żoną, by Ola informowała, czego potrzebuje nasz wnuk. Przecież stać nas, by pomóc. Rok temu na wniosek Oli mój syn zrzekł się praw rodzicielskich. Zrobił to, bo byliśmy zmęczeni bataliami sądowymi z jego byłą żoną. Sąd orzekł wobec Krzysia alimenty w wysokości 350 zł, które płaci regularnie z renty wynoszącej 600 zł. O pomoc Ola poprosiła nas dwa razy, ale nie w sprawie Bartka. Dostała wtedy około 6 tysięcy złotych na sfinansowanie swojego biznesu. Jak je wykorzystała? Nie wiemy i nigdy nie domagaliśmy się zwrotu tych pieniędzy" - dodaje.

Pani Aleksandra dziś nosi inne niż Krawczyk nazwisko. Ma nową rodzinę i oprócz Bartka Krawczyka jeszcze dwójkę dzieci z drugim mężem. Wszyscy mieszkają we Wrześni. Od znanego wokalisty kobieta chce 600 zł alimentów miesięcznie.

"Alimenty, które dostaję, to za mało, by utrzymać dziecko, tym bardziej że Bartek często choruje i potrzebne są pieniądze na lekarstwa" - mówi. "Wiele razy prosiłam dziadka Bartka o pomoc. Przyznaję, od czasu do czasu przysłał wnukowi 200, 300 zł".

Krawczykowi jednak spokoju nie daje nie pozew, ale fakt, że... nie może przytulić Bartka. Jak mówi, "Ola w trosce o spokój nowej rodziny nie życzy sobie jego wizyt".

"Marzę o tym, by pozwoliła mi spotkać się z wnukiem, otworzyła się na moje propozycje i zrezygnowała z walki, która zabiera czas i energię".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Nie przegap
najgorętszych
plotek!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie. Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj Pomponik.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »