Kora Jackowska - jak wyznała na łamach "Gali" - chorowała na oskrzela, w wyniku czego, cały jej organizm uległ osłabieniu. Nieraz więc słabła, prawie mdlała, była nieludzko wręcz zmęczona, myślała, że umrze. A jednak się mobilizowała. Przyczyn swojej choroby Kora szuka w wyczerpującym życiu na scenie...
"Ludziom się wydaje, że co to takiego - wyjść na scenę i zaśpiewać. Nie zdają sobie sprawy, z jak wielką samotnością wiąże się ten zawód, z jak wielką destabilizacją życia osobistego. Poza tym to są nie tylko koncerty, ale także podróże po sześćset kilometrów tam i z powrotem oraz promocja".
Piosenkarka nie czuje się już tak silna, jak kiedyś i potrzebuje więcej czasu na odpoczynek...
"Przyzwyczaiłam ludzi do swojego wizerunku. I nigdy nie chcę ich zawieść. Nawet jak jestem chora. Dlatego, mimo że przez ostatnie dwa lata bardzo źle się czułam, wychodziłam na scenę".








