Kinga Rusin dziś dba o zdrową dietę i codzienną aktywność fizyczną, jednak nie zawsze tak było. Jak donoszą "Gwiazdy", dziesięć lat temu dziennikarka prowadziła nieco inny tryb życia i narzekała na ciągłe zmęczenie oraz na wahania wagi. Wówczas udała się do lekarza, a ta wizyta odmieniła jej życie.
"Diagnoza była bezlitosna, Kinga Rusin usłyszała: ‘Ma pani chorobę Hashimoto’. Nie miała wyjścia, musiała wywrócić swoje życie do góry nogami i zmienić wszystkie nawyki" - opowiada znajomy dziennikarki w tabloidzie.
To właśnie wtedy zaczęła uważniej przyglądać się temu, co je i do teraz racjonalnie komponuje swój jadłospis. Ponadto na stałe do jej codziennego harmonogramu zajęć wpisały się przeróżne ćwiczenia. Biega, jeździ konno, a nawet trenuje kitesurfing.
"Początki były mało obiecujące, ale ja lubię wyzwania. Im gorzej mi szło, tym bardziej chciałam. Pamiętam radość i satysfakcję, kiedy w końcu stanęłam na desce i popłynęłam! Kiedy już oderwałam się od ziemi, chciałam fruwać jeszcze wyżej. A kiedy pofrunęłam, chciałam robić chociaż najprostsze tricki" - opowiada Rusin w "Gwiazdach".
Pasję dzieli razem ze starszą córką, którą zaraziła swoją miłością do "kite’a". Pola pływa już od kilku lat i całkiem nieźle jej idzie. Co ciekawe, to właśnie podczas uprawiania tego sportu poznała swojego obecnego chłopaka, Andrzeja Opłatka. Ma więc za co dziękować mamie!
Zobacz również:

Zobacz więcej materiałów z życia celebrytów:








